Jak czyścić klocki LEGO?
Moje klocki Poradniki Brewa  

Jak czyścić klocki LEGO® – kompletny poradnik

Makieciarz czy kolekcjoner, każdy fan klocków LEGO® (względnie innych) prędzej czy później staje przed poważnym problemem: jak to wszystko utrzymać w czystości? O ile w przypadku zestawów „zabawowych” problem może nie być tak wielki – o brak kurzu na klockach dbają wtedy nasze pociechy, które co i rusz zmieniają położenie większości części; o tyle sety typowo kolekcjonerskie czy całe makiety zazwyczaj stoją przez dłuższy czas w jednym miejscu i kurzą się jak wściekłe.

W niniejszym poradniku zebrałem swoje (i nie tylko) doświadczenia w temacie utrzymywania w czystości naszych ulubionych klocków i wierzę, że po jego lekturze wybierzecie sposób, który będzie najefektywniejszy w Waszym przypadku.

Lepiej zapobiegać niż leczyć

Zanim przejdziemy do kwestii samego czyszczenia, warto zadbać o to, by już na wstępie mieć mniej roboty. To, ile kurzu zbiera się na klockach zależy od bardzo wielu czynników i jeśli zadbamy o wyeliminowanie kilku z nich już na samym początku, to potem będziemy mieli bardzo ułatwione zadanie.

Po pierwsze, nasze zestawy/makiety warto umieszczać w pomieszczeniach, do których zagląda się rzadko, a najlepiej tylko w celu uzupełnienia kolekcji bądź pokazania jej. To proste – im mniej ruchu, tym mniej kurzu. Po przeciwnej stronie osi „kurzowej” znajdują się pomieszczenia takie jak sypialnia, garderoba czy salon, gdzie przebieranie się bądź siadanie/kładzenie się na łóżku każdorazowo powoduje powstanie kurzowej „fali”, która naturalnie osadza się na plastiku. Jeśli mieszkacie w domu, świetnym miejscem na gromadzenie kolekcji będzie poddasze albo piwnica, gdzie domownicy zapuszczają się najrzadziej. W mieszkaniu warto mieć wydzielony pokój, a jeśli nie macie aż tyle miejsca, to przynajmniej strońcie od ustawiania modeli w pokoju, w którym się śpi.

Wentylacja jest zagadnieniem „z gwiazdką”. Jeśli mieszkacie przy ruchliwej albo niewyasfaltowanej ulicy, to każdorazowe otworzenie okna będzie zaproszeniem dla zanieczyszczeń, które z dziką radością osadzą się na Waszych klockach. To samo dotyczy okolicy pełnej roślin. Wiosenne pylenie to koszmar, którego warto oszczędzić sobie i klockom (tym bardziej, że pyłki roślinne mogą barwić). Tak naprawdę, najlepszym rozwiązaniem dla makiet/kolekcji LEGO® są szczelne, zamknięte okna, najlepiej zaopatrzone w rolety (patrz dalej). Klocki warto też ustawiać z daleka od nich, bo raz na jakiś czas każde pomieszczenie wypada przecież przewietrzyć. Wierzcie mi jednak, że „naturalny ruch powietrza” nie pomoże Wam w walce z kurzem, a wręcz ją utrudni.

Jeśli macie trochę pieniędzy na zbyciu, to w miejscu mieszczącym Waszą kolekcję warto zainstalować oczyszczacz powietrza. Nie pozbędzie się on całego kurzu, ale na pewno trochę pomoże. Małe, efektywnie działające oczyszczacze, które „zajmą się” Waszą makietą, można nabyć w sieci już od około 200 zł (tu macie całkiem estetyczny przykład) – pamiętajcie tylko, by urządzenie dysponowało filtrem HEPA, odpowiedzialnym za wyłapywanie „fizycznych” zanieczyszczeń o konkretnym rozmiarze. Oczywiście można też zainwestować w bardziej wydajne urządzenie, które obejmie swoim działaniem całe pomieszczenie, ale będzie to odpowiednio większy wydatek.


Słońce a klocki LEGO®

Każde z Was na pewno zdaje sobie sprawę, że światło słonecznie nie działa najlepiej na klocki LEGO®, zwłaszcza te w jasnych kolorach. Zamiast szukać rozwiązania na przywrócenie im oryginalnego koloru (o tym za moment), lepiej od samego początku nie narażać ich na bezpośrednie działanie promieni słonecznych. Także z tego względu, klocki LEGO® najlepiej ustawiać z dala od okien, a na nich samych zainstalować rolety albo podobne rozwiązanie (zasłony mają jednak to do siebie, że gromadzą – a to niespodzianka – kurz). To powinno na dłuższy czas wystarczyć, by białe było białe, a nie żółtawo-kremowe.


Kolejna rada „przeciwkurzowa”: liczy się wysokość. Im wyżej w pomieszczeniu będą stały dane zestawy, tym mniej będą się kurzyć, co jest chyba oczywiste. W przypadku makiety to żadne wyjście, bo przecież nie będziecie do niej wchodzić po drabinie (chociaż w internecie krążą różne sprytne rozwiązania, jak choćby podwieszane i opuszczane platformy), ale pojedyncze sety warto ustawiać wysoko, najlepiej ponad poziomem głów domowników.

Przykład z życia: motocykle z samej góry wymagają odkurzania dwa razy rzadziej niż samochody z niższych półek

Wreszcie, jeśli macie na to hajs i miejsce, nic nie zastąpi porządnej, szklanej gabloty, względnie przeszklonego regału. To rozwiązanie nie usatysfakcjonuje wprawdzie makieciarzy, ale dla kolekcjonerów nie ma lepszego sposobu na ochronę zestawów przed zanieczyszczeniami.

Czym odkurzać klocki LEGO®?

Wiadomo jednak, że jakbyśmy nie chronili naszej kolekcji, kurz zawsze znajdzie sposób. W swojej karierze przetestowałem kilka rozwiązań walki z nim, a każde z nich ma swoje plusy i minusy. Niestety, na ten moment trudno przedstawić „jedyny słuszny” sposób walki z kurzem na LEGO® – pozostaje łączenie kilku z nich.

No dobra, ale co mamy do dyspocycji?

  • Pędzelki – do makijażu, do golenia, malarskie… Wszystkie one mają jedną, zasadniczą wadę: tak naprawdę nie usuwają kurzu, tylko w większości go „przesuwają” i unoszą w powietrze. Co się z nim dzieje po kilku minutach: łatwo przewidzieć. Jest to rozwiązanie najtańsze, ale najmniej efektywne, a ponadto bardzo czasochłonne, jeśli do wyczyszczenia mamy więcej niż kilka zestawów.
  • Odkurzacz tradycyjny – zdecydowanie nie polecam przejściówek do odkurzacza standardowego, bo jego moc ssąca to potencjalna tragedia i przymus grzebania w kurzu w poszukiwaniu zassanych elementów. Poza tym, tradycyjne odkurzacze to jednak urządzenia prądożerne, co zupełnie nie kalkuluje się przy większych wystawkach.
  • Mini odkurzacz ręczny – zdecydowanie tak i tu mam dla Was konkretne rekomendacje. Ja sam używam tego modelu (tu jest tańsza oferta, ale zostało mało sztuk) i zdecydowałem się na niego po testach paru innych jednostek. Zbyt mocny odkurzacz ręczny wciągnie co luźniejsze klocki; zbyt słaby nie spełni swojego zadania. Najważniejszą cechą wskazanego modelu jest to, że ma dwie długie, wąskie końcówki, które pozwolą Wam gmerać w zakamarkach Waszych setów. Większe odkurzacze (jak np. ten) dysponują może dodatkową mocą, ale bywają nieporęczne. Wierzcie mi, że do odkurzania klocków nie potrzebujecie nie wiadomo jakiej mocy. Znacznie ważniejsza jest tu możliwość włożenia końcówki w szpary i gwarancja tego, że nie rozwalicie przy tym całej konstrukcji. Wbudowana bateria też jest sporym plusem.
Mały, ale wariat
  • Miotełki antystatyczne – to jest moje ostatnie odkrycie (konkretne linki podaję niżej) mające tę cechę, że kurz zbierany za ich pomocą jest przez nie przyciągany i zostaje na nich, a nie unosi się w powietrze, by po chwili wrócić na poprzednie miejsce. Narzędzie takie jest również na tyle delikatne, że bez trudu użyjecie go do czyszczenia miejsc, w które odkurzacz nie wejdzie. Delikatne odkurzanie za jego pomocą pozwala na przeprowadzanie tej czynności bez potrzeby odpinania większych części makiet czy zestawów, co pozwala na znaczną oszczędność czasu. Minusy? Jednym z nich jest fakt, że „wkład” takiej miotełki należy co jakiś czas wymienić, choć na szczęście nie jest to droga impreza. Druga rzecz to to, że miotełka antystatyczna najlepiej radzi sobie z powierzchniami względnie gładkimi – w przypadku płytek ze studami trzeba się już trochę namachać i zdecydowanie lepiej użyć w tym przypadku małego odkurzacza ręcznego.
Porównanie po trzykrotnym “przeleceniu” dachu miotełką

Dajo za darmo!

Najlepsze jest to, że taką miotełkę można obecnie przetestować za darmo (jakby co: to nie jest płatna reklama, a rozwiązanie, z którego sam skorzystałem). Pod tym adresem macie możliwość zamówienia testera miotełki marki Swiffer, która dojdzie do Was w około 2-3 tygodnie (w komplecie z 3 tabletkami do zmywarki – zawsze coś). Jeśli Wam się spodoba, to w sieci bez trudu kupicie „wkłady” dodatkowe – komplet 20 sztuk kosztuje ok. 45 zł (na przykład tutaj). Samą miotełkę z kilkoma wkładami znajdziecie choćby w tym miejscu, a jej koszt to ok. 12 zł.  

Takich szczelin nie doczyścimy dobrze odkurzaczem

Ponadto mam jeszcze kilka dodatkowych rad odnośnie odkurzania klocków, a mianowicie:

  1. Nie planujcie WIELKIEGO DNIA ODKURZANIA, tylko róbcie je regularnie, ale po mału – zwłaszcza, jeśli macie większą kolekcję. Podzielcie makietę na sekcje, a kolekcję na odpowiednie półki i odkurzajcie każdą po kolei – po jednej dziennie. Dzięki temu spędzicie na tej czynności 5 minut w ciągu dnia, a Wasza kolekcja będzie czysta i lśniąca przez cały czas. Regularność jest ważna, bo dzięki niej wyrobicie sobie nawyk, którego „odfajkowanie” zabierze Wam dosłownie chwilkę. Jednorazowe odkurzanie dużej kolekcji to również ryzyko tego, że końcowe sety zrobicie po łebkach, przez co będzie je trzeba zaraz odkurzać ponownie.
  2. Podczas odkurzania odpinajcie „przeszkadzajki” – np. minifigurki z makiet. Mniej czasu zajmie Wam odłączenie wystających elementów i odkurzenie najpierw większej części modelu, a potem detali osobno, niż latanie odkurzaczem/miotełką dookoła przeszkadzających elementów. To też zawsze okazja do drobnej przebudowy.
  3. Za każdym razem, kiedy zmieniacie coś na wystawce, odkurzajcie dane modele/elementy. U mnie te zmiany mają miejsce na tyle często, że praktycznie w ogóle nie muszę poświęcać czasu w ciągu dnia na „osobne” odkurzanie.
Odkurzanie na raz tej makiety to dobrze ponad godzina roboty. Sprawdziłem…

Usuwanie zabrudzeń na klockach LEGO®

W przypadku chęci usunięcia poważniejszych zabrudzeń na klockach, najczęściej spowodowanych zabawką, zwykle nie ma rady – daną konstrukcję trzeba rozebrać. W mojej opinii takie hurtowe czyszczenie najlepiej przeprowadzić w zmywarce, w programie z temperaturą wody nie przekraczającą 30-40 stopni. Pralka też się nada, ale tu istnieje większe ryzyko, że klocki się porysują albo – co gorsza – skończą w ścieku.

Brudne klocki wsypujecie do woreczka z jakiejś naturalnej tkaniny, która umożliwia penetrację wodą i środkiem czyszczącym i tyle. Samo zanurzanie klocków w wodzie z mydłem rzadko kiedy zdaje egzamin, bo braknie nam tu czynnika „fizycznego”. Tę metodę stosuję tylko w wypadku bardzo zabrudzonych klocków, które i tak trzeba odpowiednio wyszczotkować – wtedy używam szczoteczki do zębów o bardzo miękkim włosiu, żeby nie narażać plastiku na porysowanie.

Alternatywą dla szczotkowania jest również użycie tzw. „magicznej gąbki”, szeroko dostępnej w internecie. Gąbki melaninowe mają lekkie właściwości ścierne, ale stosowane ostrożnie szybko oczyszczą klocki z nawet cięższych zabrudzeń, nie uszkadzając ich przy tym. Jest to też metoda względnie tania, bo za 40 zeta kupicie takich gąbek około setki (np. w tym miejscu). Jeśli jeszcze z nich nie korzystaliście, to napiszę od razu, że nie jest to jakaś zwariowana ilość, bo czyściki te dość szybko się zużywają. Wciąż są jednak bardzo efektywne.

Przywracanie bieli pożółkniętym klockom LEGO®

Tu mam zdecydowanie najmniejsze doświadczenie, bo raczej staram się nie dopuścić do sytuacji, w której jasne klocki wystawione są na działanie promieni słonecznych. Jeśli jednak macie w swojej kolekcji starsze zestawy, to możliwe jest, że na zapobieganie jest już za późno i trzeba coś z tym zrobić.

Na ten moment najskuteczniejszą metodą wybielania klocków jest użycie perhydrolu – środka chemicznego, będącego co do zasady wodą utlenioną o wysokim stężeniu nadtlenku wodoru (chociaż w lżejszych przypadkach wystarczy już zwykła woda utleniona). Miejcie jednak świadomość, że – pomimo iż środek ten jest normalnie dostępny w sprzedaży (przykładowo tutaj) – jest to substancja niebezpieczna dla skóry, mogąca wywołać jej poparzenie. Nie zlecajcie więc czyszczenia Waszym pociechom.

Świetny artykuł dotyczący wybielania klocków tym sposobem znajdziecie pod tym linkiem. Odsyłam do niego, bo nie ma sensu dublować treści, którą ktoś już dobrze przygotował.


To chyba tyle, jeśli chodzi o moje porady w temacie czyszczenia klocków. Jeśli macie jeszcze jakieś pomysły, to nie wahajcie się napisać o nich w komentarzu – artykuł zawsze można zrewidować.

REKLAMA:

1 komentarz

  1. Crimson Brick

    Polecam wszelkiej maści pędzle fotograficzne z gruszką/dmuchawką. Idealne do szybkich akcji – sprawnie i efektywnie wydmuchują kurz z zakamarków. Rada – im większa grucha tym lepszy pędzel. Można też zdjąć końcówkę i dmuchać samą rurką bez pędzelka. Koszt imprezy to 30-50zł.

    Również z fotograficznego podwórka są też spraye ze środkiem antystatycznym. (polecam marki TETENAL) Nie tworzy powłoki, nie śmierdzi i dają radę. Stosowałem na szkle i innych gratach fotograficznych w warunkach ciemniowych gdzie kurz jest wrogiem nr 1. Nie stosowałem na klockach ale czemu nie…

Skomentuj!

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.