LEGO® DreamZzz – przegląd serii po roku
Moje przeglądy serii zazwyczaj wyglądają jak sekcja zwłok – bierzemy trupa na stół, a następnie analizujemy przyczynę śmierci. Dzisiaj jednak skupimy się na czymś co wciąż żyje i wygląda na to, że jeszcze trochę żyć będzie. Sprawdźmy zatem, jak wygląda LEGO® DreamZzz po niecałym roku od startu!

Serial
Na samym początku skupmy się na serialu, bo ten aspekt jest silnym argumentem stojącym za sukcesem Ninjago (czego dowiecie się z tego tekstu). Spójrzmy zatem na wyniki oglądalności na YouTube i tutaj… jest średnio. Każdy z odcinków ma średnio 50 tyś. wyświetleń, co nie jest wynikiem wybitnie złym, natomiast wygląda to blado na tle Ninjago, gdzie epizody z podobnego okresu osiągnęły ponad 200 tyś.
I jasne, Ninjago ma spore zaplecze za sobą, bo grono fanów jest już duże, natomiast tutaj barierą może być wysoki próg wejścia. Skoro mamy już 17. sezon, to może jednak lepiej wybrać sobie LEGO® DreamZzz, gdzie bohaterowie są nowi i mamy czystą kartę? Jak jednak widać, widzowie wolą to, co jest już sprawdzone.
Żeby jednak nie było – serial musiał się przyjąć przynajmniej zgodnie z prognozami, bo już teraz startuje kampania drugiego sezonu. Niedawno twórcy wrzucili powtórkę wydarzeń z dotychczasowych odcinków, więc niebawem dostaniemy nowe. To tylko pokazuje, że zdecydowanie nie mówimy o tragedii, a może nawet mamy mały sukces.
Drugi sezon będzie jednak prawdziwym testem dla serialu. O ile przy pierwszym wielu widzów przyszło ze względu na ciekawość (i może dlatego została do końca), tak już zachęcenie ich, aby powrócili, może być sporym wyzwaniem. Do Ninjago widzowie zdążyli się już przywiązać, ale czy to samo spotka LEGO® DreamZzz? Tego już nie jestem pewien, choć nie chcę jeszcze wydawać osądu.

Zestawy
Dość już o tym serialu, bo nie tylko Netflixem człowiek żyje. Skupmy się zatem na zestawach, bo to „danie główne” w kontekście naszych rozważań. Pierwsza fala była bardzo miłym zaskoczeniem – dostaliśmy wiele kolorowych konstrukcji, które w dodatku miały na siebie ciekawe pomysły. Tutaj dostaliśmy stajnię z magicznymi zwierzakami, tam dowalony domek na drzewie, a na to wszystko wpłynęła rekinia łódź. Nawet małe sety dawały radę, z żółwią furgonetką na czele.
W pierwszych miesiącach nieraz widziałem, jak dzieciaki wychodziły z LEGO Store® właśnie z setami z tej serii, co wróżyło niezły sukces. Ba, sam nawet do dziś zastanawiam się nad rekinią łodzią, bo wygląda to jak coś, co zdecydowanie muszę mieć na półce. Niestety, druga fala zestawów, która ukazała się z styczniu tego roku, była już nieco gorsza.
O ile wiem, że sety z początku roku zazwyczaj są nieco słabsze, bo to czerwiec jest najważniejszym okresem „rozwojowym”, tak osobiście poczułem lekkie rozczarowanie. 2 pojazdy wyglądają bardzo powtarzalnie, Wieża Piaskinia przypomina zamki księżniczek z Disneya, a jedynie Siwokot, wraz z jednorożcowym balonem, nieco ratują sytuację. Brakuje im jednak tych fajnych, jaskrawych kolorów czy nieco większej oryginalności, która błyszczała w poprzednich setach.
Wydaje mi się, że sama sprzedaż tych nowych setów też nie wygląda najlepiej. Są to tylko moje indywidualne spekulacje, ale nie widzę już tylu pozytywnych komentarzy. Sety przeszły trochę bokiem, a jeśli już ktoś był czymś zainteresowany, to tylko figurkami, które i tak ciągle pojawiają się w książeczkach czy gazetkach (swoją drogą – od stycznia mamy też magazyn DreamZzz, co też o czymś świadczy).

Przyszłość
Uwaga: Poniższy tekst był pisany wcześniej i w międzyczasie dostaliśmy zdjęcia zestawów, o których pisałem. Moje słowa się nie zestarzały, a wręcz się sprawdziły, ale miejcie to na uwadze podczas lektury. Same zdjęcia znajdziecie tutaj.
Przed nami najważniejszy rok dla LEGO® DreamZzzz. Wcześniej Duńczycy wepchnęli masę pieniędzy w marketing, dzięki czemu dzieciaki czuły się zajarane i chciały nowe sety. Ale czy będzie tak dalej? Wszystko zależy od jakości wykonania samych konstrukcji, a przede wszystkim od pomysłów na nie. W zapowiedziach znajduje się jeden duży, jeszcze nieznany zestaw i jeśli wjadą z jakimś potężnym pomysłem, to mogą ładnie się utrzymać.
Poza tym dostaniemy też robo-dinozaura czy mecha-rycerza, co może okazać się strzałem w dziesiątkę. Jeśli przyjdzie projektant, który nawrzuca nietuzinkowych kolorów i rozwiązań konstrukcyjnych, to powinno być świetnie. Jednocześnie można iść na łatwiznę i wrzucić coś tak powtarzalnego, że dzieciaki szybko się odbiją i powrócą do Ninjago.
Dużą uwagę przykładałbym do wspomnianego serialu. Jeśli dzieciaki do niego wrócą, to najpewniej i same sety też będą się fajnie sprzedawać, gdyż jedno napędzi drugie. Pytanie tylko, czy jest jakiś imponujący pomysł na ten sezon, czy będzie to błądzenie we mgle. Bo jeśli idea będzie jakościowa, to słowo szeptane wśród dzieciaków zrobi resztę.

Oczekiwania
Czego ja oczekiwałbym po LEGO® DreamZzz? Przede wszystkim tego, żeby cały czas była to odjechana seria. O ile Ninjago musi być skupione na walce i spinjitzu, tak chciałbym, aby sny faktycznie przedstawiały dziwactwa senne. Nie, nie oznacza to koszmarów o wystąpieniu nago przed całą klasą, aczkolwiek już pokraczne kreatury czy nietuzinkowe pojazdy są tutaj wskazane. Więcej łódek-rekinów, a będzie dobrze.
Poza tym chciałbym trochę więcej figurek, bo mam wrażenie, że ich brakuje tutaj najbardziej. O ile konstrukcje zazwyczaj wyglądają świetnie, tak brakuje nam w nich unikalnych figsów. I to nie tak, że brakuje kreatywności w ich robieniu, ale jest ich po prostu mało. Każda fala przyniosła zaledwie kilka postaci, które naprzemiennie pojawiają się w co drugim secie. Jeśli Duńczycy chcą stworzyć alternatywę dla Ninjago, to trzeba oferować podobną ilość unikalnych bohaterów, co tamta seria.
Nie można powiedzieć, że był to nieudany rok dla LEGO® DreamZzz, natomiast mam pewne obawy o przyszłość. Początek był mocno dopieszczony – poszła ogromna kasa w marketing, dopracowano pierwsze sety, a i serial dostał od razu 20 odcinków. W przyszłości jednak nie będzie tak łatwo i wówczas nastąpi prawdziwy sprawdzian. Byle skończyło się oceną pozytywną, a nie warunkową poprawką…
NIE CHCESZ OGLĄDAĆ REKLAM?
Jeśli tak, możesz wspomóc rozwój naszej strony poprzez dobrowolną wpłatę w serwisie Patronite i pozbyć się ich na dobre!

Nadchodzi rotacja czy zmierzch serii oryginalnych LEGO®? - FanKlocków.pl
[…] w innych kolorach, co nie było zbyt porywające. Akurat o tej serii pisałem już kiedyś i ten artykuł nie zestarzał się mocno, więc polecam […]
Roztańczona
Błąd: magazyn jest od września.
Maciej Baraniak
Chima to bardzo specyficzny przykład i na pewno kiedyś do niego wrócę w jakimś osobny tekście, bo bardzo dziwne rzeczy się tam zadziały
Kaktusiarz
Chima też miała swój magazyn, a wszyscy wiemy, jak to się skończyło…
Krzysztof Nowak
Składałem mechy i troszkę się nudziłem – nie było tyle zabawy co mam choćby przy Monkie Kid . Figi są świetne – tylko po co kupować zestaw jak można je zdobyć z gazetek . Będzie ciężko tej serii przetrwać .