LEGO-Ben10-okladka
Analizy Maciej Baraniak 2642 views

LEGO® Ben 10 – Bionicle wydane 5 lat za późno

LEGO® ma w swojej historii wiele serii, o których często nie mamy pojęcia. Jedną z takich pozycji może być niewątpliwie fala zestawów z animacji Ben 10, która ukazała się w 2010 roku i bardzo szybko zniknęła z półek, nie zdobywając zbyt dużego zainteresowania publiki. Podsumujmy więc, co się stało i dlaczego to jeden z najgorzej zrealizowanych pomysłów Duńczyków.

Jak wyglądały zestawy Ben 10?

Jeśli ktoś nie wie lub nie pamięta, czym jest Ben 10, to w 2005 roku ukazała się animacja, w której pewien jedenastolatek znalazł zegarek i zmieniał się w różne stwory. Bajka się przyjęła, dzieciaki szalały, a producenci zabawek robili grube dolary na sprzedaży tych stworów. Po pięciu latach do tej zabawy dołączyli także Duńczycy, oferując nam 6 modeli takich potworków, ale bazujących już na późniejszych sezonach, gdzie nasz bohater nieco dorósł.

Ogólnie sety były dość proste. Bazowały na serii Bionicle, a raczej wypadały jak ich tańsza kopia, gdyż składały się zaledwie z 20-25 elementów (jeden miał ich nawet zaledwie 14), podczas gdy „konkurencyjne” Bionicle posiadały wówczas ok. 50 elementów. Jedynymi zmianami były materiałowe elementy, występujące w niektórych setach oraz brak arsenału do prowadzenia walk, gdyż do dyspozycji mieliśmy tylko pięści. Tak, wszyscy musieli się naparzać rękoma, pomimo że niejeden bohater w kreskówce posiadał moce strzelania ogniem czy pajęczynami.

Dodatkowo, pewnym urozmaiceniem miała być możliwość łączenia poszczególnych stworów, tak aby stworzyć coś większego i bardziej masywnego. Był to jednak lekki strzał w kolano, bo w tamtym momencie mało kto wchodził do sieci po instrukcje, a w zestawach ich nie było. Zresztą, przygotowując się do napisania tego tekstu właściwie nie znalazłem konkretnych informacji o tej możliwości, a to już dobrze pokazuje zainteresowanie tym pomysłem.

Zły czas, zły serial

Jak już pewnie widzicie, seria na starcie lekko nie miała, a to dopiero początek problemów. Jednym z nich było zainteresowanie serialem Ben 10. Twórcy musieli bazować na produkcji, która dopiero wychodziła, ale niestety nie był to już ten Ben 10, którego kochały dzieciaki. Bohater był nieco starszy i całość nie przyjęła się tak dobrze, co pokazuje dość szybkie zakończenie owej serii. A że animacja się nie przyjęła, to zainteresowanie zabawkami również było proporcjonalnie małe.

Poza tym, samo Bionicle zaczęło się powoli przejadać. W 2010 r. mieliśmy ostatnią falę z tej serii, bo następne sety dostaliśmy dopiero po pięciu latach przerwy. Widać, że Duńczycy w tamtym momencie zaczęli już zawijać interes i skupiać się na „klasycznych” setach. Skoro anulowano Bionicle, to tym bardziej należało pozbyć się drogiej licencji, w której nie było dużego potencjału.

Poza tym, zestawy z Bionicle były po prostu ciekawsze. Skoro z Ben 10 nie łączyła ich żadna miłość czy nostalgia, to lepiej było brać oryginalną serię Duńczyków. Szczególnie, że – poza ciekawszymi konstrukcjami – w tamtej serii mieliśmy także antagonistów, czyli dało się bawić w jakieś pojedynki. Ben 10 miał 6 postaci pozytywnych, ale żadnych złoli do bicia, co również działało na niekorzyść serii… Aż dziw, że Duńczycy nie zorientowali się, jak zły był to pomysł.

Czy Ben 10 jeszcze powróci?

Zestawy były dość krótko na rynku, co chyba doskonale pokazuje, jakie było zainteresowanie dzieciaków już w tamtym momencie. Od tego czasu nic się nie zmieniło, a jeśli już, to tylko na gorsze. Zresztą, sama marka też nie jest zbyt żywa i poza TikTokami, gdzieś ktoś wspomina kreskówkę z nutą nostalgii, jak to chłop trzaskał w zegarek i zmieniał się w wielkiego stwora, nic się nie dzieje.

Może kiedyś będzie jakiś wielki powrót animacji albo sama historia zostanie przełożona na film live-action, ale i tak wątpię, aby LEGO® chciało wrócić do tej serii. Na pewno nie byłoby to już w formie Bionicle, a zestaw figurkowy też może nie chwycić, bo trudno zrealizować motyw przemiany w ciekawy sposób do zabawy. Po co pchać się w taką animację, skoro w modzie jest wiele innych marek, z których łatwiej wyciągnąć pieniądz? Lepiej było zrobić coś nowego z Fortnite czy Minecrafta, z czego na pewno będzie większy zysk.

To wszystko, o czym napisałem powyżej, obrazuje również zainteresowanie zestawami Ben 10 na platformach sprzedażowych gdzie nawet za 30 zł nikt ich nie chce. Trudno mi to jednak komukolwiek polecać, choćby w ramach ciekawostki, bo nie było tutaj niczego oryginalnego, za czym teraz bym tęsknił. To po prostu skok na kasę, który powinien zostać jedynie ciekawostką.


Ben 10 od LEGO® umarło w świadomości wielu ludzi i wątpię, aby się to zmieniło. Same zestawy to pokaz tego, że LEGO® nieraz się myliło, idąc na poszczególne współprace, ale na szczęście potrafiło wyciągnąć z nich lekcje. Jest to fajna ciekawostka, ale tym bardziej cieszę się, że mamy to już za sobą i teraz dostajemy naprawdę dobre współprace… a przynajmniej większość z nich potrafi zadowolić.

A Wy? Pamiętaliście w ogóle o tych zestawach?

NIE CHCESZ OGLĄDAĆ REKLAM?
Jeśli tak, możesz wspomóc rozwój naszej strony poprzez dobrowolną wpłatę w serwisie Patronite i pozbyć się ich na dobre!

FanKlocków.pl na Patrontie
Jeśli nie chcesz wspierać nas stale, możesz również postawić nam kawę na Suppi!

3 thoughts on “LEGO® Ben 10 – Bionicle wydane 5 lat za późno

  1. […] do omawiania serii LEGO®, które bardzo szybko okazały się wtopami. Omawialiśmy już m.in. Ben 10, a dziś przyszedł czas na LEGO® Angry Birds: markę, którą zna chyba każdy, bo niejednemu […]

  2. GrzOgr

    Zestawy z tej serii są bardzo powtarzalne. Wystarczy jeden by zapewnić zabawę, kolejny niewiele już wnosi. Trudno by się dobrze sprzedawały w tej sytuacji.

    1. Brewa

      Moim zdaniem największą wtopą był brak przeciwników. Z kim tu się nacyndalać, jak wszyscy są dobrzy? 😉

Skomentuj!

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.