Film: Nowa polityka gratisów LEGO® – szansa czy zagrożenie?
W dzisiejszym materiale zajmuję się tematem, na który wiele/u z Was mogło już zwrócić uwagę: LEGO® daje nam coraz więcej gratisów za coraz wyższe kwoty, a ich miesięczna ilość rok do roku zwiększyła się trzykrotnie (!). Co to może oznaczać dla nas jako klientów… czy inwestorów? Zapraszam do materiału:
NIE CHCESZ OGLĄDAĆ REKLAM?
Jeśli tak, możesz wspomóc rozwój naszej strony poprzez dobrowolną wpłatę w serwisie Patronite i pozbyć się ich na dobre!

TABU
Miło mi się z Wami rozmawiało Panie Klocek i Sc.
Do następnej dyskusji.
Pozdrawiam.
TABU
Po przeczytaniu artykułu z linka, przestałem się trząść.
Ja mimo wszystko kolekcjonuję…
Mam z reguły po jednym zestawie.
Jest to mój majątek, który zbieram latami…
W artykule Pani kolekcjonowała nieruchomości…
Kupno wielu nieruchomości, według mnie to nie jest kolekcjonerstwo.
A urząd jej powiedział, że nie musi płacić podatku.
Więc spokojnie.
Co innego jakbym miał 20 takich samych zestawów.
Sc
Nie ma się co trząść według mnie. Zawsze znajdzie się jakiś sposób. Trzeba sprzedawać inwestycje z głową. Ale jak się zatowarujesz jak niektórzy 1000 sztuk zestawów to wtedy będzie problem. Ja większość zestawów mam też dla siebie więc najwyżej sprzedam później, inwestycje w LEGO traktuję jako ok 15% swoich inwestycji – reszta jest legalna całkowicie (akcje oraz crypto i od wszystkiego płacę podatek od obrotów kapitałowych no i najważniejsze – tam nie muszę mieć DG 🙂
TABU
Orwellowski świat.
TABU
A ja nie mam na sobie żadnego kredytu, a o ilości rat powiedziałem żeby dać rząd wielkości wydanych pieniędzy.
Całe życie staram się nie być niczyim dłużnikiem.
Jeśli biorę na kredyt to rzeczy rzędu telefonu, czy tv i tylko ze względu na to, że spłacam tylko kapitał. Tzw 0% (RRSO 0%).
Jeśli musiałbym wziąć na mieszkanie…
Nie wydawał bym na klocki, tylko na kredyt.
Pan Klocek
No widzisz, a ja miałem plan, żeby klockami spłacić kredyt i powiem Ci, że zaczęło się to układać, bo w towarze miałem już całkiem ładną sumkę… gdyby nie a) inflacja b) pomysły rządu o których rozmawiamy… będzie teraz trudniej
Sc
@TABU – wszystko zależy już od interpretacji indywidualnej jak to napisał @Pan Klocek – trzeba to połączyć, na pewno sprzedaż musi mieć charakter incydentalny ale nie stanowić głównego sposobu zarobku tylko jak to zinterpretuje dany US jeśli się czepi – nie wiem, dlatego najlepiej starać się jak najwięcej sprzedać przedmiotów za gotówkę. Co do interpretacji to mamy tu taką np. interpretację sprzedaży rzeczy powyżej 6 miesięcy:
https://www.prawo.pl/podatki/sprzedaz-uzywanych-rzeczy-bez-pit-ale-za-to-z-pcc,513968.html
Według tej interpretacji wynika, że gdyby urząd stwierdził, że wielokrotnie kupowałeś przedmioty celem odsprzedaży (jako używane – nieważne wtedy czy otwarte czy nie) to nastąpiłaby przesłanka do tego, że powinieneś robić to w ramach DG https://ksiegowosc.infor.pl/podatki/pit/pit/inne/5528119,OLX-sprzedaz-podatek.html
Życie na krawędzi 😉
TABU
To teraz rozumiem, dlaczego na OLX nie ma przycisku kup teraz, tylko kontaktujesz się ze sprzedawcą i ustalasz sposób odbioru i zapłaty.
Pewnie niebawem US i za to się weźmie.
No i mam poczucie zmarnowania kupy hajsu.
Chyba, że : zakładasz maila na wyimaginowane dane z komputera ogólnego dostępu (kafejka, jeśli jeszcze coś takiego istnieje).
Kupujesz telefon badziewiak, kartę sim na lumpa z pod bloku, lub ukraińską. Dajesz ogłoszenia na Olx, czy tam allegro.lokalnie.
I kontakt utrzymujesz osobisty, bez wysyłki.
Ale wtedy mogą cię za rękę złapać i tak. W momencie przekazania.
Pan Klocek
No i trzeba będzie uważać ze sprzedażą kliku tych samych zestawów, bo to już nie wytłumaczysz jako wyprzedaż kolekcji – akurat to widać, że inwestycyjne. Także chyba najbezpieczniej będzie mieć więcej różnych zestawów po jednej sztuce.
TABU
Złodziejskie Państwo.
Nic nie daje, ale zabiera!
Czyli wystawiasz ogłoszenie, że dysponujesz dziś takim, a takim przedmiotem, nie podajesz ceny tylko wartość przedmiotu w necie.
Następnie umawiasz się z potencjalnym klientem osobiście i liczysz na to, że nie jest pracownikiem skarbówki.
Nie na wszystko mam paragony. Kiedyś na allegro było inaczej.
Paranoja, a pamiętam jak na osiedlu w latach 90 było, kupowałeś coś, od sprzedawał eś komuś innemu i bez problemu, a dziś w necie pozostają ślady po każdej aktywności.
Będą aukcje w podziemiu, tylko dla wybrańców.
TABU
Ale kto będzie miał dostęp? Państwo?
Przecież mają Pegasusa.
Już robią co chcą, a i tak dzieje się to co się dzieje.
To teraz pytanie dodatkowe.
Jakiej wysokości jest podatek dla fizycznych od tego typu zysków.
Może mimo podatku i tak się opłacić?
No, bo nie widzę sensu założyć działalności, by sprzedać 100 pudełek klocków, a potem jej zwinąć.
W grę wchodzi durne opłacenie ZUS, składki ubezpieczeniowej, społecznej i księgość też trzeba opłacić, no chyba że ktoś sam to wszystko potrafi rozliczyć.
Sc
@TABU – Pisałem dłuższego posta o używanych przedmiotach ale mi go wywaliło (@Brewa 🙁 ) a mam chory nadgarstek więc nie wiem czy dam radę jeszcze raz napisać natomiast co do dostępu to od 2022, 23 i 2024 dostęp jest szerszy bo dostęp do konta, a później będą mieli dostęp do messengera i wszystkiego…
Brewa
Nic nie wywaliło – posty z linkami trafiają do moderacji ;). Już widać.
Sc
Uf, no właśnie nie wiedziałem co się stało, że nagle nie mogłem nawet wrócić do pisanego ale wróciłem do zasady ctr a ctrl c przed naciśnięciem opublikuj 😛
Sc
Co do podatku to taki prawidłowy podatek to 19% (dochodowy) i można go teoretycznie zapłacić i nie będąć na DG. Tak jak pisałeś w innym poście – podziemie, ogłoszenia oczywiście i gotówka ale jak długo uda się zachować taki stan nie wiem.
TABU
No i się zaczęło….
Miałem zbierać do września pieniądze, żeby mieć więcej do dyspozycji, pod koniec roku…
I…
Amazon.
Łódź wikingów.
40% mniej niż katalogowa.
Statek XL 15, 30% mniej od katalogowej,
Inne od Buzz Astral, 38% i 35%taniej od katalogowej.
Miałem zbierać, ale okazji nie można przepuszczać, bo drugi raz może się nie zdarzyć. (Przykład: Venom głowa – 180 pln, a ja się zastanawiałem…)
650 wydane – ból dup….
Czy to już uzależnienie?
Pan Klocek
Na to pytanie niestety każdy musi sam sobie odpowiedzieć. Dopóki nie wpływa to na Twoje życie, rodzina ma co do garnka włożyć i gdzie mieszkać, nie marznie i nie podbierasz dziecku ze skarbonki to chyba jest ok 😉
A ból dupy zawsze będzie, za dużo tego jest…
TABU
Dzięki za to info.
Tego nie wiedziałem. Myślałem że zasada 6 miesięcy obowiązuje tylko przy zakupie aut(tam wchodzą w grę większe pieniądze i zyski).
No zasadniczo zacząłem z Lego w 2017.
I jeszcze nigdy nic z tego nie sprzedałem.
Pozdrawiam.
Miło rozmawiać z mądrymi ludźmi…
Sc
@TABU – zasada 6 miesięcy obowiązuje o ile jest to UŻYWANY przedmiot.
TABU
Pytanie, czy coś co kupujesz i masz przez kilka lat, jest używane czy nowe?
To jak sprawa się ma z tymi 6 miesiącami tak dokładniej?
Pan Klocek
Niekoniecznie musi być używany, z tego co wiem. Przynajmniej nie trafiłem na taką interpretację wszędzie tam gdzie czytałem o tej zasadzie (klika wykładni prawniczych) – nie wspominają o tym. Główną zasadą jest, że sprzedaż ma mieć charakter okazyjny i incydentalny, a przedmiot będący w prywatnym posiadaniu przez co najmniej 6 miesięcy. Prawo nie mówi o sprzedaży rzeczy nowych czy używanych, tylko tych, które były w naszym posiadaniu krócej niż 6 miesięcy (w sensie do opodatkowania) – Ustawa z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych, Rozdział 2, Art. 10, pkt 8 d).
A przedmiot będący w twoim posiadaniu, jak hmm, np. obraz, zegar na ścianie, figurka na wystawce, książka nie przeczytana czy jest już używana od patrzenia czy jeszcze nowa? Oczywiście warto też wykazać, że to ma charakter kolekcjonerski. I musimy wykazać, że nie robimy z tego źródła przychodu, a to już pewnie zależy od urzędnika czy nam uwierzy czy nie (i naszych zdolności przekonywania). Jak zawsze z US to sprawa jest na pograniczu i to takie życie na krawędzi.
Sc
@Pan Klocek – niestety odpowiedź mi wywaliło. Pisałem i do TABU i do Ciebie. Boli mnie nadgarstek ale pokrótce – na pewno wszystko zależy od intepretacji danego US niestety – są różne wyroki, interpretacje. Jak to w Polsce. https://ksiegowosc.infor.pl/podatki/pit/pit/inne/5528119,OLX-sprzedaz-podatek.html . Charakter okazyjny i incydentalny to najważniejsza sprawa. Życie na krawędzi jak napisałeś 😉 Co do tego czy nam urzędnik uwierzy to zależy ile będzie miał o nas informacji, a z roku na rok maja coraz więcej…
TABU
Witaj Brewa.
Jakże się cieszę, że poruszyłeś ten temat.
Szkoda że dopiero teraz (gdy już sam w pułapkę się złapałem).
Ale i tak dobrze, bo już myślałem, że owe FOMO dotyczy tylko i wyłącznie mnie.
Ten stan zdołowana, że w tym miesiącu jest świetny gratis, a ja wyspałem się ze wszystkiego co mogłem już pod koniec grudnia.
Każdy potrzebuje jakiegoś poziomu zabezpieczenia finansowego do życia, więc coś mi jeszcze zostało i tego nie ruszam.
Ale odczucie, że tracę świetne promki niemal w każdym miesiącu zeszłego roku mi towarzyszyło.
Nie mówiąc już o fakcie, że zdarzyło mi się wydać 1100 i nie dostać ani pracowni mikołaja, ani kocyka! Bo coś się popieprz… u nich na stronie. (Tym to dopiero byłem zdołowany i wkurwio… ).
Tak jak poprzedni komentujący, podjąłem decyzję, że odpuszczam.
Odpuściłem sobie Blacktrona, a wspomniane polibagi to od samego początku uważałem za naciągactwo nieświadomych klientów na większe wydatki.
I tak jak inni komentujący, stwierdzam, że trzeba skupić się na pierwotnym celu-założeniu.
W tym roku nie dam się IM.
Jeśli będzie nas rozsądnych więcej, to Lego może się zastanowi.
Jeden fajny gratis + dwa badziewiaki za wydane 900?
Wolę pozbierać w tym roku i podjąć mądrzejsze decyzje w październiku, listopadzie i grudniu. Wtedy pojawiają się super przeceny, i to właśnie wtedy warto wydać więcej.
W końcu nie muszę posiadać wszystkich wydanych zestawów.
Jeszcze raz dzięki Brewa. Bo już myślałem, że autentycznie coś z moją głową jest nie tak.
Złe samopoczucie towarzyszyło mi dość długo, bo aż kilka miesięcy.
I teraz w styczniu też je miałem.
Pan Klocek
W pełni się zgadzam, zwłaszcza kiedy mówisz o testowaniu, obserwuję to od jakiegoś czasu. Widać, że z promocji na promocję sondują coraz mocniej. Ja skończyłem na Blacktronie i powiedziałem dość – na tym kończą się na mnie testy i odpuszczam te gratisy, bo już tu cena wejścia była przegięciem a nowa promocja to jakiś kosmos i dałem sobie spokój.
Już od tamtego roku widać jak cena gratisów spada (no chyba, że są to naprawdę wyjątki jak kryjówka, HP czy inne licencjonowane i chyba tylko takie mogą jeszcze skusić). A te woreczki VIP z częściami wysypują mi się już z szafy, bo nie opłaca się ich już wystawiać teraz. Także drogie LEGO – ja mówię stop, wracam do łapania okazji u innych sprzedawców. Szkoda czasu na zabawę ze sprzedażą drobnicy, której to wartość już nie pokrywa możliwych rabatów, a na co mnie one…
No i widać też to, o czym wspominasz później, że to napędza im sprzedaż i przyciąga klientów do zakupów u nich. Widzę to i po sobie, bo faktycznie zacząłem tam częściej kupować, i też czasem na siłę aby coś dobrać. Czyli TO działa niestety… .Widzę też ile gratisów ludzie sprzedają i jaki jest ruch na stronie (szybko znikające produkty, opóźnione zamówienia, czy jakiś czas temu wysyp strony przy tylu chętnych).
Także byciu królikiem doświadczalnym stanowczo mówię NIE. Pułapka jak mówisz, zauważona w ostatniej chwili 🙂
Recu
Od czasu Lego House zacząłem kręcić nosem, ale jeszcze kupiłem, chociaż głównie dlatego, że zaopatrzyłem się w jakieś EOL’e.
Jednakże od nowego roku NIC nie kupiłem i darowałem sobie promo z blacktronem i tak samo daruję sobie z bieda domkiem i królikiem.
Maszynka, która się będzie kręcić w nieskończoność, tylko po to, by płacić więcej bezpośrednio u LEGO.
I rzeczywiście na początku miałem pewną chęć gromadzenia wszystkich polybagów i ciekawszych GwP, ale już mi przeszło.
W samym styczniu musiałbym wydać +/- 2100zł u LEGO, by załapać się na wszystkie GwP, a co z następnymi 11 miesiącami, kolejne 1500-2500zł?
Opłacalnych setów u LEGO jest na prawdę niewiele.
Pan Klocek
Podliczyłem ostatnio ile przez cały ubiegły rok wydałem tylko u nich przez te promki, a nie korzystałem z każdej, tylko z wybranych (i nie liczyłem zakupów poza sklepem lego, bo to już inna historia). Fakt, że większość i tak inwestycyjnie, ale robione na siłę i można było niektóre kupić taniej w innym miejscu. No i wyszło, że miałbym z pół roku roku kredytu za mieszkanie opłacone, także…zalecam zimny prysznic przez każdą kolejną promką i analizy na chłodno.
Brewa
Święte słowa, ja zawsze staram się przespać przed decyzją powyżej 500 zeta ;).
Pan Klocek
Jedna noc to niestety mało jak się okazuje, a czasem i kilka to za mało. Otrzeźwienie przychodzi po transakcji jak spada adrenalina i wtedy pojawia się z automatu myśl „no i po co toś znowu zrobił” 🙂 (o uzależnieniu już gdzieś pisałem…)
TABU
Mimo, że wszystko to o czym mówisz, mam spisane w kompie w exelu. Boję się to podliczyć,
Mało tego, nie uzupełniłem tego pliku tylko resztę w pewnym momencie poprowadziłem w zeszycie.
Dlatego, że żona ma dostęp do tego pliku.
Mamy oddzielne konta bankowe, ale i tak gdyby wiedziała, ile wydałem, chyba by mnie udusiła w trakcie snu.
W zeszłym roku wymyśliłem sobie strategię na walkę z utratą wartości pieniądza i stąd moje zakupy.
A mianowicie, ponieważ pieniądze rok do roku obecnie tracą wartość od 15-20% (nazywamy to inflacją), stwierdziłem, że warto zainwestować to co mam w przedmioty. Bo za rok będą warte o te 15-20% więcej.
No ale nie znam się na innych przedmiotach, tak dobrze jak na Lego.
Nie wydałem tyle co Ty, ale 4 miesiące kredytu to spokojnie….
Pan Klocek
No to licznie „na ile rat” zależy od wysokości kredytu jaki kto ma, bo są różne, ale jeszcze rok temu nie miałem wysokich rat… I tak jak mówisz, z powodu inflacji zacząłem pakować więcej w klocki, bo to mi najbardziej gwarantuje zachowanie przynajmniej wartości piniądza o ten poziom inflacji bez ryzyka wchodzenia w rzeczy, na których się nie znam. Więc nie jest to wydatek na zbytki – no ale można to robić po prostu rozsądniej bez tych pułapek…
TABU
Tak ,z tymi ratami to kwestia wysokości raty to jasne.
A te pułapki?
Staram się wykaraskać jakoś z chwilowo błędnie obranego systemu myślenia.
Na szczęście obserwując ceny tego co zakupiłem (przynajmniej teoretycznie) zyskuję.
Na niektórych więcej, na niektórych mniej, ale wewnętrzne poczucie, że nie roztrwoniłem i nie przejadłem, mam.
Nie wiem jeszcze tylko, jak będę się tego pozbywał bez założenia działalności gospodarczej. Żeby z ewentualnego zysku nie okradło mnie nasze szanowne Państwo, bądź Allegro podatku sobie nie zażyczyło…
Czy ktoś ma jakiś sensowny pomysł w tej materii?
A co do inwestycji, żona chyba nie chce tego zrozumieć, bo twierdzi że ja to robię w ramach nowo odkrytego hobby. Dla siebie.
A ja trzymam pozamykane fabrycznie kartony (nauczyłem się cieszyć samym faktem posiadania, bez bawienia się tym). Jak czasem chcę się pocieszyć, wyciągam z kartonów zbiorczych i oglądam, ale nie mogę otworzyć i się tym pobawić.
A to rodzi we mnie dużo bardzo sprzecznych ze sobą uczuć, czy ktoś z Was też tak ma? Czy tylko ja.
Chyba każdy z nas wie, że to też naprawdę trudne. Kupić zajebiaszczy zestaw i go nie otworzyć…
I tak między młotem, a kowadłem.
Pan Klocek
Pierwsza kwestia – odczekać pół roku co najmniej, a najlepiej rok i dłużej niestety. Wg prawa możesz bez podatku sprzedać przedmiot będący w Twoim posiadaniu dłużej niż 6 miesięcy. I najlepiej żeby to był już dawno EOL, wtedy jest jakaś szansa na wybronienie się przed krwiopijcami.
No i wspomniałeś o zmorze hobbysty kolekcjonera-inwestora. Aż zastanawiałem się, czy nie napisać o tym dłuższy artykuł :). „Mieć czy być” – ileż to mam zestawów, których nie otworzyłem czy to z braku czasu, czy innych powodów, a teraz widząc ich wartość boję się ich nawet dotknąć…że stracę np. kilkaset złotych (a czasem i więcej) za to, że mam ochotę go sobie złożyć… Staram się szukać dla takich przypadków używane zestawy, ale nie zawsze się to udaje, a i niektóre używki są już dużo powyżej katalogowej, więc pozostaje oglądanie pudełek 🙂
Sc
@TABU – przy wysokich stopach procentowych i wysokiej inflacji kredyt warto nadpłacić. Po zmniejszeniu stóp i obniżeniu się inflacji tylko byś zyskał, a nie musiałbyś szukać sposobu na sprzedaż LEGO. Co do pomysłów na sprzedaż o jakiej piszesz (niedługo będą mieli dostęp do wszystkiego co piszesz) to OLX i odbiory osobiste, jeśli żyjesz w dużym mieście z dużą liczbą mieszkańców to jesteś uratowany, tyle, że będą schodziły jak krew z nosa wiadomo, i FB ogłoszenia też na odbiór.
Pan Klocek
@Sc – wiadomo, że warto nadpłacać, tylko to wymaga posiadania większej gotówki (równowartości kilku rat) do dyspozycji w danym momencie, aby to miało sens. Co prawda sumarycznie tyle wydałem, ale w moim przypadku musiałbym zbierać to przez parę miesięcy. Choć może i też by się opłaciło… tu już excela by trzeba do pracy zaprząc…
Sc
@Pan Klocek – według mnie każda ilość gotówki/rat do nadpłaty jest warta nadpłacenia – dlatego nie rozumiem ludzi, którzy przejedli zamiast nadpłacić kredyt w „wakacje kredytowe”. Wynika to z matematyki kredytu. Wiadomo, że im więcej się ma tym lepiej ale mając kredyt na 2000 zł i wybór między kupieniem LEGO za 20 000 zł, a nadpłaceniem 10 rat wybrałbym to drugie. Nie znaczy, że w ogóle bym nie inwestował 😉
Pan Klocek
Ależ całkowicie się zgadzam :). Akurat ja prostu nie mam takiej gotówki „na raz” bo przez ostatnie lata kręciło się wokół inwestowania, co miesiąc czy co dwa wykorzystuję powiedzmy jakieś środki na klocki inwestycyjnie i musiałbym co najmniej z rok teraz zbierać na taką wpłatę będąc o suchym chlebie. Gdybym miał, to bym się nie zastanawiał i wybór oczywisty. Nie skorzystałem niestety z wakacji w 2022, bo akurat wtedy rata nie wzrosła jeszcze w moim przypadku zbyt dużo. Dopiero w sumie od listopada mi mocniej podnieśli i teraz mam pierwsze wakacje. Aczkolwiek zacząłem zbierać kasę na to, trochę wyprzedaję od początku grudnia + wakacje kredytowe raz na kwartał, to może coś uzbieram w krótkim czasie… ale na razie wycofałem niemal wszystkie oferty „nowe”, zobaczymy co dalej…