Popkulturowy skrót: Drama o Kylo Rena!
Fani Gwiezdnych wojen powinni być zainteresowani, bo ten tydzień stał pod znakiem ich marki. Niestety, mowa tutaj raczej o negatywnej sytuacji, gdzie obiecujący film nigdy nie zostanie zrealizowany. Do tego trochę innych wieści, więc klasycznie zapraszam na Popkulturowy skrót!
Gwiezdne wojny:
- Wyjątkowo zaczynamy od Gwiezdnych wojen, bo temat jest gruby i wielowątkowy. Postaram się go posortować chronologicznie poniżej, zaczynając od pierwszych doniesień, a kończąc na tym, co wiemy do momentu pisania (czyli do niedzieli rano):
- W środku tygodnia wyszedł Adam Driver (ekranowy Ben Solo/Kylo Ren), który opowiedział o pomyśle zrobienia filmu kinowego z jego bohaterem. Mieliśmy dostać mniejszą produkcję (pod kątem budżetu), dziejącą się po wydarzeniach z dziewiątej części i bardzo emocjonalną oraz skupioną wokół kilku postaci, a nie wielkiej intrygi. Scenariusz był już gotowy i nawet zaakceptowany przez LucasFilm, ale został odrzucony przez władze Disneya. Powód? Przecież Kylo jest martwy i taki powrót byłby dziwny dla odbiorców. Twórcy się zawiedli i teraz postanowili o tym opowiedzieć, żeby ludzie wiedzieli co ich ominęło. A co na to ludzie? Strasznie się wkurzyli. Ruch w sieci jest większy niż przy premierze zwiastuna filmu o Mando, bo przecież Palpatine’a można było do życia przywrócić po nic, a tutaj nawet podobno był jakiś pomysł. Moim zdaniem Disney teraz żałuje Palpatine’a, bo ciągle jest to mem, ale nie mieli wyboru – filmy miały powstawać co 2 lata, więc coś trzeba było zrobić. Jednak nie chcą tego powtarzać. Tak czy inaczej, na tym etapie ludzie mieli nadzieje, że to takie szachy 5D Drivera, który chce walczyć o projekt niczym Zack Snyder o swoją Ligę Sprawiedliwości. Ba, zdążyli nawet puścić samolot z wielkim napisem #SaveHuntForBenSolo.
- W weekend serwis Playlist rozwiał parę wątpliwości. Scenariusz faktycznie był gotowy i podobno był świetny (tak oceniał go każdy, kto przeczytał), a produkcja była już nawet powoli planowana. Został wskazany budżet, reżyser – no wszystko szło gładko. Jednak góra Disneya bała się o naruszenie „ciągłości narracji”, niespójności, a do tego dochodzi walka o stołek CEO, który zostanie wymieniony na początku przyszłego roku. Co więcej, projekt wydaje się być całkiem martwy, bo nikt nie ma podpisanych NDA, więc może mówić do woli w spoilerach. Także może wkrótce dowiemy się czegoś więcej na temat historii.
- Ostatnim przemawiającym jest scenarzysta, który nie zdradził nic na temat fabuły, ale cieszy go, że wreszcie może o tym mówić publicznie. Cały zespół pracował nad produkcją 2 lata i to wszystko w kompletnej ciszy, gdzie jednocześnie zapowiadano inne projekty (a te i tak nie doszły do skutku). Teraz cieszy go możliwość pochwalenia się taką ideą, nawet jeśli nigdy nie stanie się materialna.
- W mojej opinii była to chęć wyżalenia się fanom, że pracowali nad czymś fajnym, a projekt został brutalnie zgaszony. Czy wołanie fanów coś da? Moim zdaniem; niewykluczone. Disney wciąż lubi pieniądze, więc może ktoś tam stwierdzi, że jednak warto dać szansę Driverowi i da zielone światło. A nawet jeśli nie zrobią od razu tego filmu, to może Driver powróci do swojej roli, skoro ludzie go chcą przy okazji innych projektów? Tak czy inaczej, cała drama może dać znać Duńczykom, że klocki z Kylo Renem nie są złym pomysłem, bo ludzie naprawdę się wkurzyli na te doniesienia. A takie emocje zawsze warto monetyzować.
Koci domek Gabi:
- Nie mówiłem o tym szczególnie dużo, ale do kin wszedł film… Koci domek Gabi. I ten radzi sobie nieźle na całym świecie pod kątem zarobków (już nabił 60 mln $), ale szczególnie ważny jest rynek polski, bo tu był najchętniej oglądanym filmem w weekend. Nie ma zbyt dużej konkurencji (film Friza i Wersow to za mało), ale nadal warto mieć to na uwadze.
DC:
- Pojawiają się doniesienia, że Warner Bros. zostanie sprzedane. Trochę to przykre, bo przecież mieliśmy fuzję z Discovery już jakiś czas temu, ale tamci nie podołali i Zaslav doprowadził do kolejnego bankructwa (co mnie szczególnie nie dziwi). To sprawia, że James Gunn trochę boi się o przyszłość swojego uniwersum, bo przecież nie wiadomo, do kogo studio trafi. Na ten moment mówi, że większość wątków znajdzie swoje odzwierciedlenie w Man of Tomorrow, a co potem? To „czas pokaże”. Moim zdaniem akurat jego uniwersum wydaje się bezpieczne, bo jest rentowne – film zarobił, serial chyba się kliknął. Jeśli w przyszłym roku uda się sprzedać Supergirl, to dalej będzie miał zielone światło na to, co robi. Oby tylko Duńczycy zaczęli robić te klocki, bo ileż można czekać…
Marvel:
- I kończymy ten przegląd mocną plotką. Otóż w tym tygodniu odbył się panel IMAXa, gdzie było mówione, jakie premiery zobaczymy na ich ekranach. I ku zdziwieniu fanów, nie uwzględniono tam nowych przygód Spider-Mana, bo Odyseja (która wychodzi 2 tygodnie wcześniej) zajęła im sloty. Nie wiadomo, czy to się jeszcze nie zmieni, ale jest ziarenko strachu, że premierę przełożą. Ja wątpię, bo prace na planie idą zbyt dobrze i najpewniej wynika to jeszcze z niedopiętych kontraktów, ale czas pokaże. Może Sony będzie testowało premierę poza IMAX? Ale to akurat byłoby bardzo dziwne.
NIE CHCESZ OGLĄDAĆ REKLAM?
Jeśli tak, możesz wspomóc rozwój naszej strony poprzez dobrowolną wpłatę w serwisie Patronite i pozbyć się ich na dobre!

PotterHeard
A jak sprzedaż WB wpływa na Harrego Pottera? Czy gra Dziedzictwo Hogwartu II będzie całkowicie anulowana?