Co (znowu) z tymi przelicznikami LEGO®?
Ceny zestawów LEGO® są częstym tematem ożywionych rozmów w naszym środowisku. Czasem oceniamy potencjalny wpływ inflacji na zmianę cen, innym razem przyglądamy się przelicznikom walutowym – czy są odpowiednio wyważone i przypadkiem na nich nie tracimy (względem reszty świata). Rok temu swoje wywalczyliśmy, a dzisiaj sprawdzam, czy jest potrzeba, abyśmy walczyli ponownie.
Historia
Dla tych, którzy nie wiedzą – LEGO® ustala swoją „bazową” cenę za zestaw w koronach duńskich, a następnie przelicza ją na pozostałe waluty. W naszym przypadku, z racji przynależności do zachodniej części Europy, punktem odniesienia będzie kurs euro. Duńczycy przeliczają swoją cenę z DKK na euro, a następnie ta jest przeliczana z euro na złotówki według konkretnego przelicznika. Tak, jest to trochę droga „na okrętkę”.
Rok temu środowisko fanów wywalczyło, aby ów przelicznik został zmieniony, bo w tamtym momencie był bardzo nieadekwatny. Cała społeczność się zbuntowała, Barad-Dur kupować nie chciała, a więc firma się ugięła i cenę obniżyła (w skrócie, bo jak to wyglądało „od zaplecza”, to tak naprawdę nie wiemy). A jak obniżyła jedno, to obniżyła ceny wszystkiego, robiąc tym samym niezłe zamieszanie na rynku. Od tego czasu nie obserwujemy żadnych szczególnych zmian, ale przyjrzyjmy się bliżej, czy aby na pewno.
Przelicznik euro vs. złoty
Na początek weźmy to, co jest nam bliższe i bardziej istotne, czyli przelicznik na euro. Tutaj właściwie nic się nie zmieniło względem zeszłego roku – wciąż zachowano przelicznik 4,2-4,3zł przypadające na 1€. Widać to właściwie do końca maja 2025 roku, gdzie takimi „statystykami” mogą pochwalić się zestawy z Gwiezdnych wojen czy największa premiera Władcy pierścieni – Shire.
Niepokojące jest jedynie kilka małych odstępstw. Zestawy z Ninjago: Legends mają już przelicznik 4,4zł/1€, więc ciut wyżej niż byśmy tego chcieli. To samo tyczy się BrickHeadzów, które po cichu podrożały o 2 zł: wcześniej 43 zł, a od premier lutowych – już 45 zł. Nie są to liczby, które trzeba bojkotować czy nagłaśniać jako powód do protestu, ale na pewno warto mieć to na uwadze i obserwować.
Ogólnie nie spodziewałbym się, aby euro ani złoty miało mieć jakąś solidną korektę w przyszłości. Jeśli już, to bardziej bałbym się o konflikt na Bliskim Wschodzie, gdyż może on wpłynąć na cenę ropy, która jest potrzebna do produkcji, transportu i tym podobnych. Jednak wtedy będziemy mieli najpewniej ogólną podwyżkę cen klocków, a nie tylko zmianę przelicznika.
Przelicznik złoty vs. dolar amerykański
Aby jednak nie było zbyt nudno, to postanowiłem wziąć na tapet również przelicznik $/zł, bo tu planowane są zmiany. Przede wszystkim, większość zestawów kosztuje tyle samo w euro, co w dolarze, a nawet znalazłem przypadek (75394 Gwiezdny niszczyciel imperium), gdzie to cena w euro była wyższa. Dotychczas nie miało to większego znaczenia, bo wartość tych walut była podobna, ale ostatnio się to zmieniło. 1 dolar jest już wart ledwie 0,86 euro, więc traktowanie ich na równi straciło sens. Aktualnie dolar jest wart mniej więcej 3,7 zł, a zestawy mają zwykle przelicznik 4,3 zł, więc niejako Amerykanie „oszczędzają” 60 groszy na każdym dolarze. Niby niewiele, ale przy dużych setach robi się poważna różnica.
I dlatego Duńczycy już teraz rozważają podniesienie cen w dolarach, póki co podnosząc ceny nadchodzących premier. Albo będzie jak z naszymi BrickHeadzami, gdzie ceny nowości są podniesione, a reszta stoi w miejscu; albo od razu przywalą i wszystkie sety „polecą” do góry cenowo. Coś jednak pewnie trzeba będzie zrobić, bo w tym momencie klocki w USA wychodzą bardzo tanio, patrząc na kondycję ich waluty… Co jest o tyle zabawne, że jeszcze niedawno wieszczyliśmy zupełnie odwrotną sytuację.
Problem jednak w tym, że taka decyzja musi zostać wyważona. USA to wciąż absolutnie największy rynek zbytu dla Duńczyków i mocne podniesienie cen może szybko ostudzić sprzedaż, a to nie będzie dobrze wyglądało w raportach finansowych. Na to wszystko pamiętajmy, że słabsza kondycja tamtejszej waluty wynika również z gorszej sytuacji gospodarczej – ludzie już i tak będą kupować mniej klocków, a podniesienie cen tylko to pogorszy. Wszystko to wiąże się jeszcze z systemem ceł i to też jest problem – wciąż nie wiemy, jak będzie to wyglądać i czy ostatecznie wpłynie również na Unię Europejską. Jeśli tak, to – poza standardowym podwyższeniem ceny – należałoby jeszcze „wyrównać” wartość cła (o czym zresztą już pisaliśmy we wcześniej podpiętym artykule).
Ogólnie sytuacja jest ciekawa. Na ten moment widzę ciche działania Duńczyków, aby trochę nam ceny podnieść, ale powoli i po cichu. Musimy na to patrzeć, musimy tego pilnować, ale nie widzę potrzeby robienia o to dramy. Jeśli jednak zastanawialiście się, czy podwyższenie cen w dolarach wpłynie na polskie ceny, to chyba jednak raczej nie – te nierówności również działają na naszą niekorzyść, więc podwyższenie cen w USA będzie jedynie ukłonem sprawiedliwości w naszą stronę. Na ten moment nie ma się raczej czego bać i oby tak pozostało.
NIE CHCESZ OGLĄDAĆ REKLAM?
Jeśli tak, możesz wspomóc rozwój naszej strony poprzez dobrowolną wpłatę w serwisie Patronite i pozbyć się ich na dobre!

Fredu
Lego buduje za miliard dolarów fabrykę w USA. Oglądałem w weekend na kanale Solid Brix Studios wiec ominą cła na tamtejszym rynku.
Atanazy Bazakbal
Czy równość cen w dolarach i euro nie wynika przypadkiem z tego, że ceny w USA są podawane bez podatku VAT, który jest doliczany dopiero przy zakupie?