Awantura o Transylwanię w BLDP – nasz komentarz
W ciągu ostatnich 24 godzin w klockowym świecie nie cichnie mała drama, związana ze zwiększeniem nakładu najbardziej popularnych zestawów z 5. rzutu BrickLink Designer Program. Jako, że dostajemy sporo pytań prywatnych na ten temat, postanowiliśmy odnieść się do całej sprawy i naświetlić sytuację.
Przypomnijmy, że przed startem 5. edycji na jej podstronie pojawił się komunikat, który jasno stwierdzał, że tym razem nakład najpopularniejszych zestawów będzie na żywo dostosowywany do popytu. Nie znaliśmy sposobu, ale teraz już wiemy, że w ciągu pierwszych 8 godzin sprzedaży oznaczało to zwiększenie limitów na transylwański zamek oraz port na Tortudze, odpowienio do 50 000 i 40 000 sztuk. Jednocześnie, na samym początku sprzedaży te nakłady były nieco inne, ale to nie ma większego znaczenia. Fakt faktem, że info na stronie BrickLinka nie było aż tak wyraźnie widoczne (trudno uznać je za bardzo dobrze zakomunikowane), a do tego nie przekazywało szczegółów, ale „ostrzeżenie” (dla niektórych) jak najbardziej było i nawet o nim dnosiliśmy:

Parę godzin po starcie sprzedaży i „dopasowaniu” nakładów, pod projektem Adventure in Transylvania – zdecydowanego faworyta tej edycji BLDP, a jednocześnie projektu polskiego autorstwa – rozgorzała płomienna dyskusja pomiędzy zwolennikami ekskluzywności zestawów a osobami, które cieszą się z takiego, a nie innego rozwoju sytuacji. Co równie ważne: cała akcja doprowadziła do tego, że oba zboostowane projekty nadal są dostępne do kupienia i istnieje szansa/ryzyko, że nie wyprzedadzą się w całości, co byłoby swoistym ewenementem.
Żebyśmy mieli jasność: ja, jako osoba, która również trudni się odsprzedażą zestawów LEGO „na boku” (bo trudno nazwać to działalnością na dużą skalę), mimo wszystko w 100% popieram decyzję załogi BrickLinka i uważam, że to krok w dobrym kierunku. Od zawsze byłem przeciwnikiem gatekeepingu wszelakiego typu i wszelkie komentarze o wydźwięku przecież to miało być ekskluzywne postrzegam raczej jako narzekanie osób, które zamówiły zestawy na handel, a teraz nie są zadowolone z perspektywy uciekającego zarobku. Dlaczego? Bo osoby, które chciały zestaw złożyć (w tym m.in. ja) naprawdę mają wywalone na to, czy ktoś inny również będzie miał w kolekcji ten set.
Powiedzmy sobie jasno: LEGO®/BrickLink nie mają ŻADNEGO interesu w tym, aby ułatwiać życie handlarzom. W ich interesie – jako firm – leży wyłącznie satysfakcja osób, które zestawy z tej edycji chcą złożyć, bądź zachować w swojej kolekcji w dowolnym stanie. Zupełnie inną sprawą jest to, że „zarobkowanie” na zestawach z BrickLinka jest (od ostatnich kilku edycji) sportem dla sportu, bo zyski z takiej inwestycji są bardzo symboliczne. Ograniczenie nakładu BLDP od samego początku wynikało przede wszystkim z logistyki całej operacji, a nie tego, że Duńczycy czy Amerykanie chcieli wypuścić produkt dla garstki fanów. Jakakolwiek hardcore’owa „ekskluzywność” jest od dawna tępiona przez LEGO® (z większymi bądź mniejszymi sukcesami), a ich głównym motorem do działania jest chęć jak największego zaspokojenia rynku i – umówmy się – wyciągnięcia z tego kasy. O tym, że nasi polscy projektanci przy okazji też zarobią nie trzeba chyba nawet wspominać i jest to również zjawisko zdecydowanie bardziej pozytywne niż negatywne.
Moim zdaniem więc BLDP prędzej czy później pójdzie w szersze nakłady, a ekskluzywność tych zestawów – jakkolwiek zapewne utrzymana na jakimś tam poziomie – będzie powoli zabijana przez zwiększający się popyt. Sety wydawane w ramach programu powolutku stają się coraz większe i lepsze, a sam program coraz popularniejszy, więc trzeba było liczyć się z takim rozwojem sytuacji. Wszelki płacz z tego powodu postrzegam raczej jako „niedojrzałość biznesową” pokątnych handlarzy. Przypomnę, że klocki LEGO® to nadal PRZEDE WSZYSTKIM „zabawka”, która w głównej mierze produkowana jest po to, żeby zestaw złożyć, postawić na półce, a nawet okazjonalnie się nim pobawić. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to nie jest problem Duńczyków.
Od razu zaznaczę również, że sam tak czy owak przytuliłem dodatkową Transylwanię, ale nie zamierzam rozdzierać szat z tego powodu czy wycofywać dodatkowego zamówienia. Nawet pomimo znacznego powiększenia nakładu uważam, że zestaw broni się projektem, a za X lat nadal może być poszukiwaną perełką do kolekcji tego typu buildów. Obecna sytuacja zaboli więc co najwyżej prawdziwych scalperów, którzy oczekiwali niesamowitych kokosów od razu po otrzymaniu zestawów pod koniec bieżącego roku.
Rzecz jasna zapraszam do dyskusji w komentarzach, ale upraszam o kulturę wypowiedzi.
NIE CHCESZ OGLĄDAĆ REKLAM?
Jeśli tak, możesz wspomóc rozwój naszej strony poprzez dobrowolną wpłatę w serwisie Patronite i pozbyć się ich na dobre!

sebastiano
Śmieszna sprawa że można sobie pobrać instrukcje z tych projektów., kupić klocki z fabryki GoBricks i samemu zbudować każdy jeden jakże niezwykle ekskluzywny zestaw.
Ekskluzywny to był Gamboy 30 lat temu, bo trzeba było sprowadzać z Usa, a nie kolejny, 9999 set z klocków.
Brewa
Tu akurat bez przesady, bo GoBricks trochę siłą rzeczy „małpuje” wzory po LEGO i w każdym danym momencie może pozostawać w tyle z nowszymi częściami.
Marek
W interesie Lego jest dbanie zarówno o „składaczy” jak i „inwestorów” (a także osób, które wchodzą w obie role). Nie mam zielonego pojęcia o skali, ale wyobrażam sobie że na półkach „inwestorów” leżą na świecie pudełka warte grube dziesiątki (setki?) milionów dolarów. Karmienie półek inwestorów i kolekcjonerów to dla Lego złoty interes – zamieniają kawałeczek plastiku leżący na półce na żywą gotówkę. Ruch, który zrobili jest w kontrze do interesu inwestorów/kolekcjonerow – jakkolwiek byśmy ustawili granicę ekskluzywności im więcej setów tym mniejsze zainteresowanie tej grupy. Pewnie mają to dobrze policzone (albo i nie – testują nowe podejście) i dobrze na tym wyjdą, ale według mnie brak transparentności, późna komunikacja oraz, przede wszystkim zwiększenie nakładu podkopuje zaufanie tej grupy kupujących do Lego.
Dodatkowo – im większy nakład tym (zwykle) niższa cena. Tutaj tej korelacji nie ma – zwiększenie nakładu niemal dwukrotnie nie spowodowało żadnej obniżki oryginalnej ceny. Tu znowu mamy do czynienia z brakiem transparentności.
A tak a propos – czy Lego dzieli się z Autorami tych setów według tych samych reguł bez względu na max liczbę?
Łuk
A jak wpadną jeszcze punkty x2 to będzie magia 😀
Ciekawe ile.osob zrobi zwrot dosłownie i w przenośni. A Lego ostatnio lubi zaskakiwać.Zrobią test czy się wtedy sprzeda jeszcze więcej i czy ktoś w.ostatnie dni się skusi na zakupy.
Anna
Dla mnie idealnie, bo może nawet się załapię na zestaw, a nie muszę walczyć o niego z „biznesmenami” którzy kupują je dla zysku, a nie dla radości składania 🙂
acidous
oj nie nie nie, nie mieszajmy w to krów sąsiada i podobnych żali. Wiesz, czemu łzy „inwestorów” smakują tak wybornie? Bo liczyli na to, ze set wyprzeda się w parę godzin, dzięki czemu normalni „składacze klocków” nie zdążą złożyć swojego zamówienia i to całe FOMO podbije wartość setu, gdy za pół roku będą go sprzedawać. A tu smuteczek, trzy koła wyłożone i nie wiadomo ile czasu zejdzie, by zarobić na tym interesie więcej niż na byle lokacie bankowej 🙂
Brewa
Też nie ma co demonizować, można przecież anulować zamówienie, a kasa i tak wróci za tydzień.
smok_to
Chyba najbardziej celny komentarz w tej dyskusji. Nie ma takiego bólu dupy scalperów którego nie byłabym w stanie znieść z przyjemnością. Och, sorry, bulu xDDDDD
Marcus
Powiem szczerze – kompletnie nie rozumiem o co to bicie piany. Jako FAN KLOCKOW (a nie fan klockowych flipow…) zamowilem dla siebie jeden egzemplarz Transylwani poniewaz jest to mega fajny set. Ani mnie ziebi ani grzeje czy jest to jeden z 10 czy 150k egzemplarzy. Uroku mu od tego nie ubylo i na polce bedzie wygladal rownie dobrze.
niuti
Zabierając głos i stojąc między dwiema stronami bo obie po częsci mają rację to uważam, ruch ze strony BL za delikatnie mało fair i imo chybiony. Owszem rozumiem, że fani ble ble, że ktoś spokojnie może kupić itd. ale umówmy się…..Lego poprostu chciało zarobić …….fanów ma gdzieś. Raz mowią o tym wyniki finansowe za 24, dwa ich podejście do zestawów, mega ilości, odgrzewane kotlety, cięcia kosztów (vide naklejki), itd. Widać było hype na sety to dlaczego nie. I jak niektórzy pisali owszem taka polityka firmy, żeby zarabiać, natomiast widać, ze tych fanów nie jest tyle ile myśleli. Jak Brewa pisał zestawy mogą się nie wyprzedać, tudzież pożonglują słupkami i zamkną je na koniec bo podobno suma zestawów < 180k miała być chyba. Podobnież z scalperami czy jak zwał tak zwał, ludźmi kupującymi na resel……jak zwykle sąsiad ma nową krowę, niech mu zdechnie. Kto każdemu broni kupić zestaw i sprzedać? Sprzeda z zyskiem 100% w ciągu mca, a może roku a może nigdy. To się nazywa premia za ryzyko. Oni zarabiają, kupujcie i zarabiajcie a nie żale dobrze, że im Lego poszło w pięty. No jak lego zarabia to może być jak Kali obok to już nie. Idziecie na piwo do knajpy i płacicie 20 zł za to samo co w sklepie po 5 zł, nie żal, że ktoś zarabia, nie mówiąc juz że ten sklep też zarabia. I druga strona fajnie, że więcej osób kupi, ale Ci co chcieli to już to zrobili, Ci fani. Inni to chyba z doskoku, przypadku bo umówmy się BL program szaremu zjadaczowi Lega nie jest znany a i 1500 zł za zestaw od tak bez okazji nie podejdzie do większości tych ludzi. Nawet popcorn nie schodzi. Więc imo ruch Lego średni, zadbali głównie o siebie (tak tak, projektant też więcej, ale akurat to uważam za normalne i ok.). To był taki test moim zdaniem czy wyjdzie i zwiększać podaż czy jednak nie. Cała otoczka ekskluzywności to jak ze wszystkim, ekskluzywne figurki z SW czy innych, to tamto…..dodatkowy hype, żeby maszyna się kręciła.
Nat
W całym tym ambarasie zapomina się nieco o „aktorach drugiego planu”, a mianowicie projektantach pozostałych zestawów serii 5. Pomimo ewidentnego sukcesu i ogromnej popularności zestawów takich jak Transylwania i Tortuga, mamy tam przecież jeszcze pozostałych zwycięzców, których projekty też są warte uwagi. Zwiększanie nakładu „topowych projektów”, a co za tym idzie przedłużanie ich dostępności, poniekąd może odbierać szansę na sprzedanie dodatkowych egzemplarzy pozostałych twórców. Przykładowo: potencjalny fan loguje się na BLDP z zamiarem zakupu, niestety topowy zestaw się wyprzedał, ale jak już jest na stronie to może przemyśli sprawę raz jeszcze i w miejsce projektu na który nie zdążył weźmie dwa mniejsze?
Łuk
Oj dawno już tu nie było tak zabawnej wypowiedzi.
Ten portal z tego żyje ( z podbijania hajpu na resell I to nie jest nic złego ) Przecież nawet są zamknięte spotkania dla PATronów, i codzienne informacje dla leniwych gdzie kupić taniej i jak oszukać system. Fan klocków w nazwie ….. proszę.Nawet FunWhole zmieniał nazwę bo się fonetycznie źle kojarzył 😀
Osoby które nie czytają ze zrozumieniem i nie sprawdzają informacji dalej w necie lub w innych miejscach teraz płaczą.
Zawsze można zrezygnować i zwrócić, jeszcze nie wszystko stracone.
Zgadzam się że BLDP powinien i fajnie było jak dawał odrobinę ekskluzywności – bo to lubię w klockach i wszelkiego rodzaju zbieraniu pop kulturowego szajsu. Fajnie było wziąć dwa zestawy i nawet sobie zrekompensować zakup dla siebie bo są i tacy.
Nawet do zabawy w inwestowanie w klocki trzeba się przygotować i dużo sprawdzać i śledzić na bieżąco.
Sorki za mało delikatny ton wypowiedzi.
Pozostając w szacunku czekam na kolejne wypowiedzi
Brewa
Nie do końca rozumiem, o co chodzi :). Że niby nasz tekst podbija hype na resell? Nie wiem, jak można to było tak zrozumieć, serio. Po drugie – po raz X powtarzamy, że ze sprzedaży setów Bricklinkowych nie mamy ani grosza prowizji, piszemy o tym nawet w tekście „głównym”, dotyczącym tej – i każdej poprzedniej – edycji.
Recu
Jasne jest, że LEGO wyczuło w tym „piniondz” i było więcej chętnych niż zestawów w każdej serii. Teraz zaspokoją wszystkich chętnych z 14 dni, a twórcy setów w teorii zarobią więcej, chociaż zależy ile tej sprzedaży było stricte pod scalping, ile pod długofalowy investment, a ile faktycznych fanów gotowych wydać 1500zł za 4k klocków (trochę drogo).
Rozumiem każdą ze stron, scalperów, kolekcjonerów, inwestorów oraz zwykłych fanów takich zestawów.
Scalperów nigdy nie żal, wiadomo, jednakże pewna grupa kolekcjonerów może faktycznie odebrać to jako coś złego. Znam ludzi, którzy po prostu cieszą się ze świadomości posiadania czegoś w miarę limitowanego (tak, może to i być nawet 30k sztuk) i wartościowego. Ten typ kolekcjonerów nie myśli o sprzedaży tych zestawów, nawet jak mieliby i zyskać 100%. LEGO odebrało im tę NATYCHMIASTOWĄ satysfakcję, jednakże genialny set obroni się i stanie się unikatem trochę później niż zazwyczaj.
Kolekcjonerzy po prostu muszą uzbroić się w cierpliwość, ale wiadomo, że radość od chwili zakupu jest lepsza niż czekanie kilka lat 😀
Osobiście jestem na tak, jeśli chodzi o zwiększony nakład tych popularniejszych zestawów, ale nie jestem fanem ciągłego zwiększania ilości jak tylko wskaźnik dociera do końca, wzbudza to pewną niechęć.
Moim zdaniem, lepiej byłoby, gdyby Bricklink po prostu nie pokazywał poziomu zapełnienia i wyprodukował tego tyle ile jest zamówień, jeśli chcą się bawić w takie zwiększane limity w trakcie kampanii. Mogliby iść za przykładem „Limited Run Games” z limitowanymi wydaniami pudełkowymi gier na Switch/PS5, produkują tego tyle ile jest zamówień, nikt nie wywiera na sobie presji jakimiś płytkimi wskaźnikami, a gry zazwyczaj i tak stają się poszukiwanymi unikatami.
Jakub Maj
Wszyscy macie rację po części. Kupowanie na handel czy na złożenie takich setów to normalna rzecz- jak kto woli. A bardziej pożądane zestawy schodzą szybciej więc kto kupuje 1 dla siebie ok, kto dwa to dwa, ale zwiększanie nakładu powinno zostać oznajmione dużo wcześniej a nie parę dni wcześniej. A druga sprawa to, patrząc na czas od początku tego BLDP, to widać, że unikalność i ekskluzywność w stosunku do ceny, to już lekka komedia: nakłady zwiększane a ceny nieadekwatne, chyba że ekskluzywność oznacza zasób portfela.
anisz
„W ich interesie – jako firm – leży wyłącznie satysfakcja osób, które zestawy z tej edycji chcą złożyć”. Po takiej Twojej wypowiedzi nie chce mi się czytać dalej. Już dawno ale to bardzo dawno w prawdziwym interesie fiirmy LEGO jest zarabianie kasy i strzyżenie AFOLI. A nie satysfakcja osób które te sety kupiły (to jest tylko pięknie brzmiący slogan).. I to jest największym wyznacznikiem zwiększania ilości sztuk danego zestawu.
Brewa
Jakbyś jednak doczytał dalej, to to też byś tam znalazł ;). Nadrzędnym interesem każdej firmy jest zarabianie pieniędzy :).
Marcin Borowiak
Przecież jedno z drugim się łączy bezpośrednio, niezadowolony klient to taki na którym nie zarobią, chcą sprzedawać jak najwięcej się da ograniczając ryzyko zalegania na magazynie do minimum, czego nie rozumiesz…
Brewa
Yes, but ;). W tym wypadku nie ma czegoś takiego jak zaleganie na magazynie, bo produkcja obejmie tylko zestawy, które zostaną sprzedane :). Także w tym wypadku po prostu chcą sprzedawać jak najwięcej, bo w sumie nikogo nie powinno dziwić. Nikt nie prowadzi biznesu dla beki ;).
smok_to
Myślę, że jest różnica między inwestowaniem w LEGO a scalpingiem.
Kiedy inwestujesz, kupujesz eole albo sety na wyprzedaży i sprzedajesz komuś, kto jest zainteresowany. Jednocześnie nie ograniczasz możliwości zakupu innym bo mogą go kupić w tym samym momencie co ty ponieważ to coś jest szerzej DOSTĘPNE, np. w sklepie LEGO. I to jest jak najbardziej ok.
Scalping jest wtedy, kiedy na PREMIERZE skupujesz figurki czy BLDP tylko i wyłącznie po to, aby stworzyć sztuczny niedobór i zmusić zainteresowanych do zakupu tego czegoś od ciebie po zawyżonej cenie.
Dla mnie jest istotna różnica między tymi dwiema sytuacjami.
To drugie zachowanie uważam za nieetyczne.
Michal K
Zgadzam się w 100%, narzekają tylko handlarze, a wśród nich jest pewnie duża grupa która nigdy w życiu zestawu nie złożyła
Dana
Może wypowiem się jako fanka Lego, która dopiero zaczyna swoją przygodę z tym światem po ponad 35-latach przerwy od otrzymania ostatniego zestawu 😉 Dla mnie BLDP to zupełna nowość i akurat ja się cieszę, że nakłady są większe, bo daje mi to możliwość zakupu w cenie sprzedaży, która i tak jest spora. A ponieważ ciekawych zestawów jest sporo, to kupując je później od kogoś dopłaca się naprawdę dużo. Na poprzednią edycję się niestety spóźniłam i nie udało mi się niczego zakupić, więc tym bardziej doceniam, że nakład jest większy i spóźnialscy się załapią 😉
Burii
Świetny tekst i świetny ruch ze strony Lego. Zestawy z BDP są na o wiele wyższym poziomie niż „standardowe” sety, cieszy to że większa liczba fanów może je zakupić w „normalnej” cenie.
Rick
Słuszny pogląd na sprawę, Duńczycy chcą wycisnąć z rynku ile się da, bo tak działa maksymalizacja zysku, dlatego jedne sety zostają EOLami krótko po premierze a inne są dostępne latami i niestety dla jednych i stety dla drugich to na co jest popyt, czytaj samo się sprzedaje jest dla nich kluczowe. Patrz reedycje wycofanych setów czy przesuwanie w przód dat EOL.
BLDP to element całości biznesowej i Lego dostrzegło uciekające im pieniądze, stąd zmiana podejścia.
Brewa
Exactly. Plus myślę, że bardziej im ciążą ludzie, którzy setów nie zdążyli kupić niż utrata tych, którzy brali dwie sztuki z nastawieniem na odsprzedaż.
jarek
I tak jest to niewielka lekcja bo tutaj jeszcze można odwrócić swój błąd i odwołać zamówienie. Podejrzewam, że tylko z tego powodu, wiele zestawów wróci do obiegu, w tym mój 😉
jarek
Wg mnie handlowanie zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem, i to jest piękny przykład tego co to znaczy.
Kamil
Tak wyniki finansowe są lepsze,z racji tego, że nikt nie spodziewał się takiej sytuacji i już czytałem opinie, że duzo fanów chce zwrócić drugi zakupiony zestaw. Czy decyzja okaże się trafna zobaczymy dopiero przy kolejnym rzucie, jak handlarze i odsprzedajacy zrezygnują z zakupów. Poza tym mnie nie interesuje czy ktoś wskoczy w moje miejsce, ja tylko pokazuje, że takich osób jak ja na pewno jest więcej i dla mnie straciło to swój urok. Nie wiem czy ma Pan jakiekolwiek przedmioty unikatowe, jakieś swoje prywatne kolekcje, jeżeli tak to wtedy moglibyśmy dalej rozmawiać o polityce LEGO, w innym przypadku raczej mojego podejścia Pan nie zrozumie. Pozdrawiam
Brewa
Nie trzeba mi panować, to raz. Dwa – tak, mam całkiem pokaźną kolekcję rzeczy unikatowych, w tym m.in. LEGO, więc tym bardziej trudno mi twierdzić, że BLDP to nawet do tej pory jakieś szczególne unikaty – nawet z pierwszych rzutów 10k sztuk. Piszę to mając w kolekcji zestawy, których na rynku pojawiło się do kilkuset sztuk, a w jednym przypadku nawet poniżej 100 :).
Kamil
Nie zgodzę się z Tobą, wiele osób odbierało program BLDP jako swoistą ekskluzywność, ja sam jestem w tym programie od pierwszego rzutu, mam wszystkie zestawy jakie wyszły oryginalnie zapakowane w pudełku. Zestawy te kiedyś najprawdopodobniej pójdą na półkę w moim biurze, zamawiałem oczywiście po jednej sztuce, tylko dla siebie. Pierwsze zestawy w nakładzie 5-10 tys. sztuk traktowałem jak unikalne, tak jak niektórzy traktują płyty winylowe, cygara, alkohol i inne kolekcje które posiadają.
Na dzień dzisiejszy nie ma nic ekskluzywnego w tej serii i ja osobiście gdyby nie fakt, ze posiadam całą kolekcję, pewnie odpuściłbym sobie kolejny zakup.
To co zrobiło LEGO to miecz obusieczny, z jednej strony większy nakład, z drugiej najprawdopodobniej mniejszy popyt bo ludzie przestaną kupować zestawy w celu odsprzedaży. Dla takich osób jak ja nietrafiona decyzja, która najprawdopodobniej skieruje moje środki pieniężne w inną stronę, tam gdzie poczuję, że dany przedmiot ma charakter unikatowy.
Pozdrawiam
Brewa
Trudno mówić o zmniejszeniu popytu w momencie, w którym jest on po prostu zaspokajany w 100%. Już teraz sprzedaż tej serii jest fiskalnie lepsza niż wcześniejszych, bo wstępne 30k dla dwóch najdroższych setów zostało przebite. Cel biznesowy został osiągnięty, wyniki zrobione, a jeśli Tobie ta sytuacja nie odpowiada, to myślę, że na Twoje miejsce wskoczą 2-3 inne osoby, które na te zestawy by się nie załapały przez zmniejszone ilości.
Zibi
Brewa, weź to mi wytłumacz, bo ja tego nie czaje – skalperzy są niezadowoleni, ok, ale reszta zła bo 'ekskluzywność’ będzie mniejsza?
Na czym ta ekskluzywność polega? Jak rozumiem, BLDP nie ma żadnych wyjątkowych klocków, w pudełku nie ma instrukcji – więc cała ta ekskluzywność to pudełko?
Dla mnie się to kupy nie trzyma, to już bardziej ekskluzywne są niektóre figurki z minifigures series, czy jakieś nawet małe zestawy Castle sprzed 15 lat.
Brewa
Krótko: TAK ;). Poniekąd to rozumiem, aczkolwiek tak jak pisałem (chyba) na naszym Discordzie – ekskluzywność z 30k zestawów to taka ekskluzywność z TEMU ;).
Ogel
Z tego co napisałeś można wywnioskować, że jedyne co się dla Ciebie liczy to unikatowość kolekcjonowanych produktów a nie same produkty. Oczywiście jeśli na tym Ci zależy, to twoja sprawa, dla mnie, jak i zapewne dla wielu fanów najważniejszy jest sam zestaw, a nie to ile wyprodukowano jego sztuk. Ja jestem bardzo zadowolony z tej zmiany, więcej osób będzie mogło cieszyć się wartościowym zestawem, wartościowym nie ze względu na unikatowość, a dzięki świetnemu wykonaniu.
smok_to
10k, jaka to ekskluzywność? Myślę że każdy sam może określić co jest dla niego ekskluzywne i unikatowe, dla mnie 100 szt. numerowanego czegoś z certyfikatem to jest już nieco bardziej ekskluzywne, ale mimo wszystko nie mam potrzeby podbijania swojej wyjątkowości posiadaniem jakichś „unikatowych” rzeczy. Natomiast sama idea BLDP służy temu, aby fani LEGO mogli tworzyć sety dla fanów, pokrywając tym jakąś niszę której LEGO nie zagospodarowało (np. kwestia małej ilości zamków w aktualnej ofercie). I chodzi o frajdę z tego, aby sobie taki wymarzony secik kupić i się nim pobawić.
Transylwania jest świetna. Dlaczego nie miałaby być dostępna dla każdego, kogo na to stać i komu się podoba? Co ludziom w tym przeszkadza?
Jesteśmy fanami LEGO, sama nazwa firmy to Leg got – baw się dobrze. I tego się trzymajmy.
AT
Co ludziom w tym przeszkadza? Ludziom nic ale 😉 biznesmenom (głównie tym którzy latają ze skanerem minifigurek po wszystkich marketach w poszukiwaniu zarobku życia bez działalności gospodarczej i płacenia podatków) to już całkiem sporo.