Analizy Maciej Baraniak 6992 views

Nadchodzi rotacja czy zmierzch serii oryginalnych LEGO®?

W ostatnich tygodniach dostaliśmy kilka niepokojących wieści. Najpierw pojawiły się doniesienia o braku zestawów z serii DreamZzz w czerwcu przyszłego roku, a kilka dni później doszło potężne ucięcie serii Monkie Kid. Zastanówmy się zatem, co kryje się za tymi decyzjami i jak będzie wyglądać przyszłość.

Dlaczego koniec?

Nim przejdziemy do przyszłości, warto skupić się na tym, co sprawiło, że obie serie (prawdopodobnie) doczekają się skasowania. W DreamZzz zawiódł serial – ten miał mniej więcej 5x gorsze wyniki oglądalności od Ninjago, a pamiętajmy, że w DreamZzz był znacznie niższy próg wejścia do oglądania. Do tego figurki były bardzo powtarzalne i nawet jeśli na początku posiadały wiele ciekawych odlewów, to drugi sezon polegał tylko na zrobieniu złych wersji naszych postaci. W praktyce oznaczało to naszych bohaterów w innych kolorach, co nie było zbyt porywające. Akurat o tej serii pisałem już kiedyś i ten artykuł nie zestarzał się mocno, więc polecam zerknąć.

Co do Monkie Kida, to też można wskazać serial – nawet jeśli poziomem był podobno niezły, to kreska znacząco odstawała od tego, co dostawaliśmy dotychczas i widocznie dzieciakom się to nie spodobało. Do tego dużym problemem jest dystrybucja – trzeba było rzucić te sety wszystkim sklepom, aby dzieciaki chciały je mieć, bo ekskluzywna dystrybucja trochę je blokowała. Tutaj na pewno będzie więcej zasmuconych osób, bo konstrukcje w Monkie Kidzie zawsze były bardziej doceniane, a i figurki – dopieszczone. Warto jednak też wskazać, że seria miała być przeznaczona przede wszystkim na rynek chiński, więc jej „porażka” w Europie nie będzie zapewne biznesowo aż tak bolesna jak na szeroko pojętym wschodzie.

Marki oryginalne a współprace

Obie serie mają też problem, aby wygrać uwagę dziecka (lub dorosłego) konkurując z innymi seriami. DreamZzz walczy o najmłodszych, więc musi liczyć się z „walką” z Minecraftem, Fortnite czy też Gwiezdnymi wojnami i Marvelem. Monkie Kid akurat nie miał dużej konkurencji z rynku azjatyckiego (ewentualnie Mario i może Animal Crossing), natomiast w przyszłym roku pojawiłby się kolejny rywal w postaci Pokemonów.

I tutaj dochodzimy do najważniejszego punktu – czy te marki będą w stanie konkurować z takimi współpracami? Czy Monkie Kid ma jakiekolwiek szanse walcząc z Pokemonami, za którymi stoi ogrom fanów? Czy DreamZzz zabłyśnie na półce pośród setów z Minecrafta? Jasne, są na to szanse, ale mam wrażenie, że bardzo niewielkie.

Jedynym wyjątkiem jest w tym wszystkim Ninjago, lecz to marka z bardzo pokaźnym stażem. Działa na rynku mniej więcej 15 lat, więc miała czas, aby zdobyć uznanie. Ciekaw jestem, czy gdyby Ninjago debiutowało dzisiaj, w obliczu tak obszernej konkurencji, to czy udałoby im się ugrać aż taki kawałek tortu. Szczególnie, że kiedy DreamZzz i Monkie Kid mają być skasowane, to Ninjago ma mieć 26 zestawów w przyszłym roku…

Czy czeka nas zmierzch marek oryginalnych?

Powyższe pytanie zadaje sobie pewnie każdy. Bo skoro tyle serii odpada, to maleją szanse, aby Duńczykom chciało się próbować dalej. Po co tracić kasę na robienie kolejnego DreamZzz, gdy za rogiem czeka jakiś Mario czy Minecraft, na którym zrobicie łatwe pieniądze. A no po to, aby nie być od kogoś zależnym.

To wciąż świetna sprawa dla wielkiej korporacji, gdy nie musicie się dzielić zyskiem z inną wielką korporacją, tylko macie go wyłącznie dla siebie. Pamiętajcie również, że tutaj macie też pełną kontrolę kreatywną – przy Ninjago to Duńczycy decydują, co zostanie przedstawione w serialu i mogą odpowiednio dopasować sobie pod to zestawy. Chcą zrobić wielkiego smoka? To zrobią wielkiego smoka w swoim medium i zachęcą dzieciaki. Równocześnie w Marvelu reżyser wymyśli sobie Deadpoola i Wolverine’a, który gryzie się z polityką Duńczyków, przez co dane okienko z zestawami trzeba będzie zapchać starymi zestawami. Taka kontrola, w połączeniu z zyskami do własnej kieszeni, jest kluczowa… Nie mówiąc już o niższych cenach, wynikających z braku potrzeby bulenia za licencję.

Zapewne już teraz trwają prace nad nowymi seriami. W przypadku DreamZzz spodziewam się zamiennika już w przyszłym roku – Duńczycy uwielbiają mieć Ninjago i *coś*, więc będą to *coś* projektować i pewnie w przyszłym roku przekonamy się o efektach. Z kolei za Monkie Kida spodziewałbym się czegoś dopiero w 2027 roku – teraz tematyka „Azji „azjatycka” zostanie wypchana Pokemonami, więc trzeba dobrze przemyśleć, co jeszcze można stworzyć, żeby jedno nie zjadło drugiego. Ewentualnie rozwiną linię Legends w Ninjago, żeby skorzystać z czegoś, co już działa. I to ostatnie wydaje mi się najbardziej prawdopodobne.


Pożegnania serii zawsze są przykre i rodzą wiele pytań. W tym przypadku wiele osób się bało, bo właśnie te autorskie serie często są bardziej kreatywne i właśnie tam dostajemy więcej nowych odlewów, z których potem korzystają inne serie, czy wiele osób w ramach swoich MOCów. Dlatego pozostaje czekać jaką tematykę tym razem wybiorą Duńczycy, bo na pewno są jeszcze niezbadane tematy, którymi warto się zająć.

NIE CHCESZ OGLĄDAĆ REKLAM?
Jeśli tak, możesz wspomóc rozwój naszej strony poprzez dobrowolną wpłatę w serwisie Patronite i pozbyć się ich na dobre!

FanKlocków.pl na Patrontie
Jeśli nie chcesz wspierać nas stale, możesz również postawić nam kawę na Suppi!

2 thoughts on “Nadchodzi rotacja czy zmierzch serii oryginalnych LEGO®?

  1. Mikołaj

    Ninjago jest nie do utłuczenia i to dla mnie dobrze lubię tę serię. Mk trochę szkoda fajna seria wychodził serial wychodziły sety wszyscy chwalili ale zawsze był jakiś problem , a to serial jest nie reklamowany a to sety to ekskluzywny. Tak koło sezonu 5 nagle zainteresowanie padło i nie powraca niestety. Ja jednak bym tej seri nie uśmiercał tylko spróbował zrobić żyt zestawów do ogólnej dystrybucji. Jak się nie sprzeda to amen ale jak się sprzeda to kontunułujemy i reklamujemy te serie. A dremsów mi nie szkoda nie mój klimat sety średnie liczę na lepsze zastępstwo ( lub po prostu więcej ninjago w miejsce dremsôw)

  2. Turski Alien

    Szkoda obu serii. Widziałem w nich potencjał do projektowania tego co nie mogło załapać się na serie licencyjnie, gdzie (tak jak zostało to wspomniane) nie ma miejsca na kreatywną dowolność. Odnoszę jednak wrażenie, że obie serie w ostatnim czasie mocno skręciły w stronę tego co mamy w ninjago czyli wszelkiego rodzaju mniejsze czy większe mechy. Pierwsze fale były mocne, a potem to już coraz więcej pojazdów/mechów. MK trochę się broniło dużymi zestawami jak miasto latarni ale to za mało. Dobrze, że City nieźle się trzyma. W ramach innych własnych serii mogliby pomyśleć nad serią „legacy”, w której na jedną/dwie fale wypuszczaliby zestawy inspirowane dawnymi seriami (castle, piraci, adventures, wszelkiego rodzaju serie kosmiczne). Trochę takich starych ale lubianych i wspominanych serii jest, więc mniejszym nakładem pracy wypuszczono by produkt, który grałby na nostalgii i miałby okazję dotrzeć do tych dzieciaków, których jednak taka tematyka interesuje. Dzięki temu lego nie musiałby upychać też takich zestawów do innych serii. Szkoda, że nigdy się to nie wydarzy. 😀

Skomentuj!

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.