Gościnnie: Skok technologiczny COBI – TKS i Sd.Kfz. 222
Lutowa premiera zestawu Limited Edition od COBI przywróciła do oferty firmy marki modele polskiej tankietki TKS oraz niemieckiego samochodu rozpoznawczego Sd.Kfz. 222. Czy są to odtworzone pojazdy, czy zupełnie nowe konstrukcje? Na podstawie analizy zestawów 2383 (Tankietka TKS), 2366 (Sd.Kfz. 222) oraz 2656 LE (TKS vs Sd.Kfz. 222) przyjrzymy się dziś rozwojowi oraz podniesieniu jakości wykonywanych i sprzedawanych przez COBI modeli.
Niniejszy tekst jest artykułem gościnnym, zamieszczonym na blogu w ramach programu, w którym Wy również możecie wziąć udział. Tekst został przygotowany przez autora, a następnie zredagowany przez redakcję FanKlocków.pl. Autor otrzymał za niego wynagrodzenie.
TKS
Na pierwszy rzut oka obydwa modele różni przede wszystkim zastosowana paleta barw – w nowej konstrukcji kolory są bardzo żywe, odcienie bardzo ciepłe i z początku wywołują drobne zdziwienie, malejące jednak z każdą chwilą. Nowsza kolorystyka przyjemnie cieszy oko. Pozytywem jest również większe zbliżenie do historycznego wzoru maskowania. Rozmiar obu modeli jest bardzo zbliżony – archiwalna tankietka wydaje się odrobinę większa z powodu innego wyprofilowania opancerzenia; tutaj również plus dla nowej konstrukcji. Liczba nadruków jest zbliżona, jednak znów z przewagą new gen – tylna pokrywa silnika oraz właz przedni są niemalże identyczne, natomiast archiwalny pojazd nie posiada emblematów Szwadronu Śmierci po bokach, nitowania na blachach osłaniających trakcję jezdną oraz peryskopu Gundlacha nad RKMem. Zupełnie prywatnie muszę nadmienić, że peryskop był strzałem w dziesiątkę – jeden klocek wizualnie podnosi jakość wykonania o dwa poziomy. Odnośnie uzbrojenia (RKM wz. 28) oraz łopaty, to tutaj wręcz trywializmem jest oddanie punktów nowej tankietce, ale jest to związane z systematycznym rozwojem tego rodzaju klocków.


Budowa i konstrukcja wewnętrzna różnią się w stopniu znacznym, pomimo zbliżonej liczby wykorzystanych elementów. Po raz kolejny na prowadzenie wysuwa się świeża bułeczka, przede wszystkim za sprawą lepszego rozwiązania błotników pojazdu (posiadam 12 modeli archiwalnych i we wszystkich montaż błotników potrafił spędzić sen z powiek), węższych profili bocznych (osłony trakcji oraz inne ogumienie lepiej komponują się wewnątrz linii gąsienic), budowy wewnętrznej (oprócz możliwości umieszczenia we włazie górnym figurki; znajduje się tam również układ wydechowy którego nie było w archiwalnym modelu), a także poprawionej rury silnika/wydechu w tylnej części pojazdu. Warto zaznaczyć, że zastosowano ogumione koła (4 szt. na stronę) dla lepszego zachowania się trakcji gąsienicowej – w ogromnym kontraście do okrągłych, ślizgających się klocków ze starej tankietki.
Czy wobec powyższego dostrzegalny jest jakiś negatyw? Owszem, chociaż zapewne subiektywny. Z doświadczenia kolekcjonera COBI wiem, że archiwalne pojazdy cechują się „zwartą i twardą” konstrukcją, zdecydowanie odporniejszą na wstrząsy i upadki – pech chciał że upuściłem nowy model podczas składania, a ten natychmiast postanowił powrócić o kilka kroków instrukcji wstecz. Wykazując się odrobiną szarlatańskiego umysłu, przeprowadziłem test porównawczy – archiwalny model w zbliżonej sytuacji bardzo dzielnie zniósł łomot. Można by również mieć uwagi do zastosowanego rozwiązania konstrukcji trakcji – old gen opierał się na klockach z trzpieniami, gwarantując iście pudzianowską wytrzymałość, podczas gdy new gen stosuje rozwiązanie pionowych klocków, malutkich trzpieni oraz rurek, w moim odczuciu nadmiernie komplikując składanie. Ponadto, nowa wersja cierpi przez to na płynności ruchu trakcji – problem ten nie występował w poprzedniej wersji.
Sd.Kfz. 222
W tym przypadku już na pierwszy rzut oka dostrzegalna jest kolosalna różnica – i wcale nie mam tu na myśli zastosowanego, innego kamuflażu. Archiwalny pojazd wykonany jest w kolorze stalowo-szarym, zaś nowy w dwukolorowym, brązowo-grafitowym kamuflażu z kampanii wrześniowej (którego prywatnie nie cierpię – moje klockowe serduszko wyraźnie bije w stalowo szarym kolorze). Na marginesie warto dodać, że w marcu 2025 odbyła się premiera zestawu Sd.Kfz. 222 w kolorze całkowicie grafitowym.


Model Limited Edition jest mniejszy, węższy oraz smuklejszy od poprzednika (około 10% różnicy) i muszę z bólem przyznać że jest to cecha zdecydowanie na plus, ponieważ pojazd wygląda bardziej realistycznie i zgodnie historycznie. Porównując obie konstrukcje, ilość nadruków w nowej wersji bombarduje z siłą pokładowego działka KwK model archiwalny – wizjer przedni oraz 4 krzyże Wermachtu (old) przeciw 6 wizjerom, dwóm krzyżom, dwóm małym skrzynkom oraz jednej dużej skrzyni (new). Fenomenalnym elementem konstrukcyjnym jest występująca w nowym pojeździe górna osłona kratowana – zgodna historycznie i nieobecna w poprzedniej odsłonie (kratki również są drukowane, co do mocy bombardowania dopisuje co najmniej solidną serię pokładowego karabinu maszynowego).
Fani detali będą zachwyceni nadrukami, jak i ilością dodatkowych akcesoriów – model Limited Edition posiada 2 długie łopaty, dwa małe kanistry z paliwem, linę na przednim zderzaku, oraz klocki umożliwiające złożenie wzmiankowanych 3 skrzynek. Nowatorskie jest również zamontowanie w tylnej części pojazdu rur wydechowych od silnika napędowego, a także nowe światła ze zdecydowanie lepszym sposobem montażu. W modelu zastosowano także nowe osie oraz opony – około 50% szersze niż w archiwalnym zestawie, co uważam za kolejny strzał w dziesiątkę. Również ze względu na krzyżakowy montaż osi należy się kolejny plus – trzpieniowy system poprzednika nie sprawdzał się dobrze przy poruszaniu stosunkowo ciężkim modelem.
Ale kończymy słodzenie padawanowi COBI, czas na gratyfikację starego mistrza. Podstawowym problemem nowego modelu jest wysoki poziom skomplikowania. Zarówno kadłub jak i wieża muszą być składane w czteroetapowych koszmarach, w których najmniejszy błąd skutkuje rozpadem reszty konstrukcji. Na forach społeczności klockowej mówi się już nawet o „przekleństwie sdkfz-ta” – niemalże jak o klątwie Tutenchamona. Przypadkiem miałem możliwość składania tych modeli równolegle i czas montażu wychodził około 3 razy korzystniej na rzecz poprzednika. Po raz kolejny nawiążę do pancerności archiwalnych zestawów: staruszek sprawia wrażenie nierozpadalnego, a etapy jego budowy zawierają w wielu miejscach łączenie i wzmacnianie całości konstrukcji. Model faktycznie jest większy – ale dzięki temu ma możliwość umieszczenia figurki zarówno w wieży, a – co ciekawsze – także wewnątrz kadłuba, dzięki otwieranemu bocznemu włazowi! Posiada również schowek na broń po przeciwległej stronie. Niestety old gen’owa wieża jest daleka od doskonałości i wymaga własnych modyfikacji.
Jako osobną kwestię potraktuje klocki odpowiadające za uzbrojenie – działko Kwk 20 mm oraz karabin maszynowy w wieży. Dlaczego? Archiwalny model wykorzystuje działko znane m.in. z Panzer 2, a karabin maszynowy to perforowana i stylizowana lufa km’u. Nowy model wykorzystuje krótszą lufę działka, lepiej oddającą jego faktyczny rozmiar, natomiast rkm to – za przeproszeniem – pospolita antenka ustawiona poziomo! W subiektywnym odczuciu dyletanta-autora artykułu jest to zmaza na klockowym honorze Panzerwaffe!
Figurki
Porucznik polskich wojsk pancernych wygląda ZDECYDOWANIE-CAŁKOWICIE-TOTALNIE lepiej niż jego poprzednik. Zarówno z powodu płaszcza wojsk motorowych wz. 36, nadruków całego wyposażenia oficerskiego (kabura, koalicyjka, pas, futerał lornetki), wysokich oficerek, a także nadruku orzełka i stopnia na berecie wojsk motorowych II RP. Skok technologiczny jest najlepiej zauważalny właśnie na figurkach.

Archiwalny model Sd.Kfz. 222 zawierał figurkę pancerniaka w standardowym, czarnym mundurze, ale z żółtymi patkami pododdziałów rozpoznawczych. Mimo tej wyjątkowości, figurka ta nie odznacza się niczym szczególnym, a całkowicie blednie w porównaniu do aktualnych figurek Panzerwaffe. Nowy Sd.Kfz. zawiera figurkę dowódcy czołgu w stopniu porucznika (bardzo dostrzegalne jest podobieństwo do postaci porucznika Grubera z serialu Allo, Allo!). Figurka jest bardzo szczegółowa, zawiera m.in. kompletne nadruki munduru, a także sznur oficerski i nadruk gogli na wysokości kołnierza. Tych figurek nie można bezpośrednio porównywać, ale – tak jak w poprzednim zestawieniu – gołym okiem widoczna jest długa droga firmy COBI do uszczęśliwiania miłośników klockowych wojaków.
Figurka ułana z zestawu Limited Edition wyróżnia się wobec poprzedników tylko rogatywką garnizonową kaprala z otokiem w kolorze pułku. Porównanie do archiwalnych zestawów w tym przypadku jest utrudnione – ewolucja kawalerii II RP wg COBI miała więcej aspektów (od samych kurtek mundurowych, poprzez dodawanie kolejnych pasków i ładownic, aż do wzorowych 3paków wrześniowych), a najnowsza wbrew pozorom nie jest dealbreakerem w wytwarzanych przez rodzimą firmę figurek. Dużo lepszym przykładem jest porównanie archiwalnych czołgistów do obecnych pancerniaków z zestawów Limited Edition – dostrzegalny jest trzy- lub nawet czterokrotny skok technologiczny.
Podsumowanie
COBI przebyło długą drogę, rozwijając kolekcję Historical nie tylko o nowe modele, ale także w kontekście jakości modeli. Na powyższych przykładach możemy zauważyć co następuje:
- rośnie jakość wydawanych modeli, bez zwiększania liczby elementów.
- każdy kolejny zestaw jest bardziej szczegółowy i lepiej odwzorowujący rzeczywiste pojazdy.
- zastosowane rozwiązania konstrukcyjne są stale rewidowane oraz poprawiane dla zwiększenia funkcjonalności (choć nie zawsze z pozytywnym skutkiem).
- dodawana jest większa liczba akcesoriów, które same w sobie również przechodzą pozytywne metamorfozy (łopaty jako najjaśniejszy przykład).
- jakość figurek jest sukcesywnie podnoszona, zwłaszcza pod kątem ilości szczegółów w nadrukach oraz poszczególnych elementów składowych (osobną kwestią pozostaje wykorzystanie tych samych figurek w kilku zestawach, np. porucznik-czołgista w TKS LE i w nadchodzącej TK-3).
Dajcie znać, co wy sądzicie i jak znajdujecie obecne modele COBI w odniesieniu do tych starszych!
Powyższe linki do produktów są tzw. linkami afiliacyjnymi. Jeśli dokonacie przez nie zakupu, otrzymamy niewielką prowizję, którą przeznaczamy na rozwój tego serwisu i naszego hobby. Będzie nam miło, jeśli z nich skorzystacie.
NIE CHCESZ OGLĄDAĆ REKLAM?
Jeśli tak, możesz wspomóc rozwój naszej strony poprzez dobrowolną wpłatę w serwisie Patronite i pozbyć się ich na dobre!

Paweł
Przede wszystkim trzeba się domyślać, które modele są nowe, a które stare i chyba raz nowe jest po prawej, a raz po lewej stronie zdjęcia.
Jaki to skok technologiczny, jak teraz robią klocki tak, że są słabsze 🙂
Andrzej
To fakt, Cobi ostatnio kreuje coraz bardziej zaawansowane konstrukcje. Na przykladzie czolgow w zblizonej skali moge powiedziec, ze kiedys prozno bylo szukac szczegolowych czy nawet wyjmowanych silnikow. Liczba otwieranych wlazow i klap rosnie z kazdym kolejnym modelem. W edycjach limition i nie tylko od paru lat mozna podziwiac szczegolowo wyposazone wnetrza wiezyczek jak i kadlubow. Swietnym przykladem jest Panzer VIII Maus albo A7V ze szczegolowymi bebechami w srodku. Kiedys to byly zwykle pudla bez wnetrza teraz mozna zajrzec w prawie kazdy zakamarek.