Popkulturowy skrót: serialowy Harry Potter
Już niebawem dobijemy do jubileuszowej edycji Popkulturowego skrótu, ale zanim dobrniemy do tego momentu, to skupmy się na tym, co podziało się w tym tygodniu. A podziało się trochę, choć zdecydowanie mniej niż w zeszłym.
Marvel:
- Zaczynamy od jedynego zwiastuna, jaki w tym tygodniu się pojawił i „należy” on do filmu Thunderbolts*. Twórcy starają się stworzyć wokół niego atmosferę produkcji z wytwórni A24 – znacznie bardziej stonowanej i dojrzałej. To wszystko mają podbić nazwiska ekipy realizacyjnej, która w większości pracowała przy ostatnich hitach A24 i tutaj jesteśmy nimi zasypywani. Ja doceniam, choć akurat w tym aspekcie trzymam dystans – wolę gdy jest reklamowany dobrym humorem, bo tego głównie po nim oczekuję.
- Mała aktualizacja odnośnie nowego Kapitana Ameryki w kinach. Pisałem Wam wcześniej, że film radzi sobie przeciętnie, więc czas przejść do liczb po pierwszym miesiącu bytowaniu w kinach (bo i tak zaraz z nich odleci). Otóż od premiery zarobił niecałe 350 mln $ i jest to wynik fatalny. Film podobno miał budżet 180 mln $, więc przez następne tygodnie byłby w stanie wyjść jeszcze na przysłowiowe zero, a nawet jeśli by się to nie udało, to nie byłby ogromną stratą dla studia. Tyle, że inne plotki mówią o kosztach w wysokości 100 mln $ na dokrętki i cały proces ratowania widowiska, co razem daje nam już budżet w okolicach 280 mln $. Biorąc pod uwagę, że te 350 mln $ to przychód, od którego trzeba jeszcze zapłacić prowizję kinom, to jest to ogromna klęska, na miarę poprzednich produkcji, a może nawet gorzej. Dlatego nie spodziewajcie się nowych zestawów, a te które już wyszły, pewnie nie będą sprzedawać się wybitnie…
Star Wars:
- Ostatnio dostaliście zwiastun Andora, a teraz przyszedł czas na materiał z planu. Andor chętnie jest tym reklamowany, bo mało tutaj greenscreena, a sporo realnie stworzonych lokacji. Sprawdźcie i pielęgnujcie swój hype, bo zostało już mniej niż półtorej miesiąca do premiery. Premiera pierwszych trzech odcinków: 23 kwietnia.
Harry Potter:
- Coś się musi dziać wokół serialowego Pottera i tak też jest. Mamy kolejne ogłoszenia castingowe dotyczące nauczycieli Hogwartu. Najpierw ta niezbyt kontrowersyjna informacja – Janet McTeer (Jessica Jones, Ozark) jest przymierzana do roli Profesor McGonagall. Byłaby to nieco młodsza wersja tej bohaterki, niż w filmowej serii, ale raczej nikt się o to nie będzie czepiał.
- Czepiać się można natomiast faktu, że Paapa Essiedu jest bliski podpisania kontraktu na granie Profesora Snape’a. Wówczas będziemy zasypywani zewsząd miniaturkami z czarnoskórym Snapem, bo przecież to godzi w fanów. Moja opinia jest następująca: lepiej było zrobić coś nowego w ramach tego świata niż znowu ruszać oryginalną sagę. Jeśli jednak już wybrali ten materiał jako źródłowy, to dobranie tego aktora jest chęcią zdobycia zasięgów poprzez hejt – ludzie będą mówić, jak to Warner Bros. jest WOKE, ale jednocześnie zrobią darmowy marketing serialowi. Aktorowi wykupi się odpowiednią opiekę psychologiczną, a jeśli okaże się dobry w swojej roli, to szybko znajdzie swoich obrońców. Wojna w mediach będzie trwać latami, a przynajmniej tak długo, jak będą nam dostarczać kolejne sezony serialu. Co by jednak nie było, jeśli Duńczycy dostarczą nam setów z serialu, to już wiecie, jak będzie wyglądał Snape.
NIE CHCESZ OGLĄDAĆ REKLAM?
Jeśli tak, możesz wspomóc rozwój naszej strony poprzez dobrowolną wpłatę w serwisie Patronite i pozbyć się ich na dobre!

TABU
Przykre, ale pewnie prawdziwe, mała kontrowersja na lata…
Jin
Ej no, nie ma sie co czepiać Snape’a. Któż lepiej zagrałby czarnoksiężnika i czarny charakter ? 😉