Dlaczego-lego-jest-drogie
Analizy Brewa 5200 views

Dlaczego klocki LEGO® są takie drogie?

Jesteśmy pewni, że często zastanawialiście się, dlaczego klocki LEGO® są aż takie drogie – zwłaszcza w porównaniu do innych (w tym tzw. „chińskich”) marek, trudniących się produkcją podobnych zabawek. W tym artykule postaramy się obszernie i dość konkretnie omówić to zagadnienie, bez uciekania się do marketingowego mydlenia oczu.

Na dole artykułu znajdziecie również krótki materiał filmowy, w którym rozwijamy niektóre z punktów z poniższego wywodu.

Oto najważniejsze „składowe” ceny klocków LEGO®, które przekładają się na wysoką cenę tego produktu:

1. Jakość klocków

To, o czym mówi samo LEGO®, to wysoka jakość materiałów używanych do produkcji klocków, a także dążenie marki do jak najszybszego przejścia na ekologiczną produkcję. O jakości „nowych” klocków LEGO® można mieć różne zdanie, ale nie zmienia to faktu, że plastik (a konkretniej – granulat) używany przez Duńczyków wciąż przebija swoją jakością konkurencję. Wykonane z tego materiału zabawki są trwałe, nie łamią się, nie odkształcają i – w odpowiednich warunkach – nie odbarwiają. „Chińskie” produkty powoli docierają do tego etapu, ale nadal mają sporo do nadrobienia, zwłaszcza w przypadku najtańszych wersji.

2. Certyfikacja

To, o czym często się zapomina to fakt, że klocki LEGO® spełniają rygorystyczne normy narzucone przez Europę czy USA producentom zabawek. Nie mówimy tu nawet o ewentualnej toksyczności samego materiału, ale także o certyfikacji produktów jako całości. Koszty przeprowadzania odpowiednich testów czy sama procedura certyfikacji to konkretny pieniądz, który LEGO® musi jakoś odzyskać. Jak łatwo się domyślić, „chińskie” odpowiedniki zazwyczaj się tym nie przejmują, chyba że chcą oficjalnie wejść na jakiś rynek…

3. Własna produkcja

LEGO®, jako jedyna tego typu marka na świecie, posiada nie jedną, ale kilka własnych fabryk. Wydawałoby się, że własna produkcja to najlepsza metoda na oszczędność, ale w dobie powszechnego outsource’ingu niekoniecznie tak jest. Pewne marki, jak choćby BlueBrixx czy FunWhole, zlecają produkcję klocków wyspecjalizowanym (i coraz bardziej renomowanym) fabrykom w Azji, dzięki którym mogą faktycznie „odciąć” od swoich cen koszt utrzymania infrastruktury, który LEGO® w całości bierze na siebie… czy raczej na swoich klientów.

Fabryka Kornmarken. Źródło: LEGO.com

4. Wzornictwo

Ten (i następny) punkt to odpowiedź na „najmocniejszy” argument taniego kupowania podróbek z Azji. Wiele osób pomija fakt tego, że 95% wzorów samych części czy projektów, które kupujemy od marek alternatywnych, to w istocie tylko „popłuczyny” po duńskich pomysłach. To właśnie LEGO® jako marka nie tylko zaprojektowało cały, powszechnie znany system, opierający się na łączeniu odpowiednio wyglądających klocków; ale także odpowiada za dodawanie do portfolio nowych części czy odlewów. Gros firm zajmujących się sprzedażą klocków po prostu wykorzystuje już istniejące projekty, kompletnie pomijając koszt i zamieszanie związane z wprowadzaniem do oferty nowych części. Mówiąc prosto: jeśli LEGO® nie zaprojektuje jakiegoś klocka (i jednocześnie – nie zapłaci za to odpowiedniemu inżynierowi, nie zaprojektuje form i nie przeprowadzi odpowiednich testów), to ten klocek nie pojawi się u „Chińczyka”. Mówiąc jeszcze prościej: to LEGO® ma całościowy know-how produkcji w branży i bierze za to (od nas) dodatkową kasę.

Rzecz jasna, od tej reguły są wyjątki i to one – w dużej mierze – odróżniają marki wybijające się od całego wora marek tylko kopiujących produkt. Tu warto wskazać na polskie COBI, które nie tylko ma własną fabrykę, ale także całą masę autorskich części. Za tym jednak również idzie wzrost cen, co fani tej marki coraz częściej odnotowują.

5. Projekty i licencje

Kwestia praw autorskich do zestawów to sprawa dość śliska, bowiem do tej pory w judykaturze nie ma konsensusu na temat tego, czy projekt zestawu z klocków jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego. Wątpliwości nie ma jednak co do kwestii akcesoryjnych, takich jak np. grafiki promocyjne (w tym zdjęcia), instrukcje czy – co najważniejsze – licencje.

Za wszystkie te rzeczy LEGO® (i inne renomowane marki) płacą niemałe pieniądze, a za licencje płacą zdecydowanie najwięcej. Przykładowo, zestawy LEGO® z Gwiezdnych wojen potrafią kosztować o 30-50% więcej niż podobne (pod kątem ilości klocków) zestawy na „licencjach własnych”, takich jak Ninjago czy DreamZzz. Disney żąda za prawo oficjalnego „metkowania” produktów danym znakiem towarowym ogromnych pieniędzy, które – tak, zgadliście – to klienci muszą potem oddać Duńczykom.

Azjatyckie podejście do praw autorskich jest bardzo odmienne i na tym kontynencie nawet większe marki nie przejmują się specjalnie tym, czy właściwy pojazd czy budynek nosi swoją oficjalną nazwę. Jeżeli jednak chcemy podchodzić do sprawy w sposób cywilizowany (czytaj: honorując pracę i wkład całej masy ludzi, którzy sprawili, że dana marka stała się tym, czym jest dzisiaj), to zawsze będzie wiązało się to z większymi kosztami. Jeśli nie chcemy ich ponosić, to zawsze możemy sobie dany zestaw zbudować z „luźnych” klocków w domu.

Spoko? No nie wiem…

6. Dodatkowe koszty własne

O kosztach związanych z produkcją już wspomnieliśmy, ale nie zapominajmy, że dochodzą do tego kolejne wydatki, związane choćby z:

  • Projektami i testami samych zestawów: ktoś musi to nie tylko budować, ale potem także przetestować pod kątem norm narzucanych przez samą markę: jak choćby tych dotyczących stabilności, grup wiekowych itp. Jeśli ktoś myśli, że przecież to prosta sprawa, to niech spróbuje wziąć udział z BrickLink Designer Program i „przepchnąć” zestaw złożony z 1000+ elementów.
  • Projektami pudełek i instrukcji.
  • Tworzeniem nowych serii, bohaterów i historii do nich: za serią Ninjago stoją nie tylko udane projekty, ale też cały zamysł fabularny, który nie wymyślił się sam.
  • Wyrównywaniem kosztów produkcji oraz cen na poziomie światowym: klocki LEGO® niemal na całym świecie kosztują katalogowo tyle samo (z niewielkimi odchyłami) i trzeba mieć świadomość, że jest to wynikiem złożonych kalkulacji.
  • Marketingiem, który ma na celu docieranie do coraz to nowych grup docelowych. Oddani fani go nie potrzebują, ale potrzebuje go firma, żeby penetrować coraz to większy rynek, bo bez tego po prostu nie ma rozwoju.
  • Obsługą klienta, która w LEGO® nadal stoi na wyśmienitym poziomie. Wskażcie mi inną markę, która (zazwyczaj) bez kręcenia nosem dośle Wam brakujące elementy i nie dopyta nawet o dowód zakupu.
  • Wynagrodzeniami w logistyce, księgowości i setkach innych działów firmy: jak pewnie wiele osób się domyśla, LEGO® (przynajmniej to „centralne”) płaci swoim ludziom całkiem nieźle, a rotacja na stanowiskach w Billund jest bardzo, ale to bardzo niska. I to nie tylko dlatego, że ludzie na co dzień pracują tam z klockami.
  • Sklepami firmowymi, którymi LEGO® – ponownie – dysponuje jako jedna z niewielu marek w branży. Każdy, kto miał do czynienia z tzw. retailem wie, że tego typu punkty nie zawsze powstają po to, aby zarabiać, ale po to, aby poszerzać świadomość marki i kształtować jej wizerunek.

7. Pozycjonowanie premium

LEGO® już dawno przestało być marką TYLKO dla dzieci i jeśli ktoś do tej pory żyje w tym przekonaniu, to ostatnie kilka lat musiał spędzić pod kamieniem. Zabawka sprzed kilkudziesięciu lat przeszła ogromną ewolucję i „zaraziła” mnóstwo dorosłych, dla których klocki LEGO® ZAWSZE stanowiły produkt premium, a nie coś, co dostawało się od rodziców co drugi dzień.

Naturalną drogą dla każdej marki, której założyciele myślą o rozwoju, jest zwiększanie indeksu cenowego powyżej wartości 100 w taki sposób, aby klienci (bardzo) się nie burzyli… a Duńczycy są w tym zakresie mistrzami. Nie ma się co dziwić, że na półkach jest coraz więcej coraz to droższych zestawów, a i narzekać nie ma na co, biorąc pod uwagę fakt, że oferta skierowana do głównej grupy docelowej (czyt. dzieci) nadal jest bardzo bogata. Pod kątem biznesowym wszystko się tu zgadza, a LEGO® może śmiało sięgać do portfeli bogatszej części społeczeństwa, oferując (przez większość czasu) produkt dobrej jakości.

Nie powinno więc nikogo szokować, że LEGO® chce też osiągać przyzwoity…

8. ZYSK

To nie jest nawet słoń w pokoju, bo ZYSK to pierwszy i najważniejszy cel każdej firmy, a jeśli tak nie jest, to należałoby się zastanowić nad założeniem fundacji.

Może nas to boleć, możemy utyskiwać na to, że wyprodukowanie pojedynczego klocka to (w teorii) grosze, niemniej prawda jest taka, że każda marka musi zarabiać… a jeszcze więcej wtedy, jeśli (ponownie) chce się rozwijać. Jedynym mechanizmem kontrolnym jest w tym przypadku klient, który może towaru nie kupić, a jeśli zbierze się takich więcej, to wtedy firma może zacząć się zastanawiać, czy jej wyceny są aby na pewno sensowne.


Disclaimer na koniec: żeby było jasne – nie twierdzimy tutaj, że LEGO® jest tanie i że nie ma miejsca na obniżkę cen. Nie chcemy nikogo usprawiedliwiać, a jedynie wskazujemy na pewne fakty. Klocków LEGO® nikt nie każe nam kupować, a dodatkowo absolutnie nie jest to towar pierwszej potrzeby, więc jeśli coś jest za drogie, to… rozwiązanie jest bardzo proste. Mimo to, warto pamiętać, że na cenę pojedynczego klocka składają się miriady przeróżnych czynników, które – w przypadku niektórych marek alternatywnych – w ogóle nie występują.

Jeśli macie ochotę na dalsze rozważania, to poniżej mamy jeszcze dla Was dodatkowy materiał filmy, a do tego zapraszamy do dyskusji w komentarzach!

NIE CHCESZ OGLĄDAĆ REKLAM?
Jeśli tak, możesz wspomóc rozwój naszej strony poprzez dobrowolną wpłatę w serwisie Patronite i pozbyć się ich na dobre!

FanKlocków.pl na Patrontie
Jeśli nie chcesz wspierać nas stale, możesz również postawić nam kawę na Suppi!

10 thoughts on “Dlaczego klocki LEGO® są takie drogie?

  1. pies

    Trudno żeby FanKlocków nie bronił cen LEGO, skoro sam pośredniczy w sprzedaży i ma swoje 5 groszy z tego biznesu. Im wyższe ceny tym większy zysk FanaKlocków

    1. Brewa

      Taka prawda, niemniej „obrona” to za duże słowo, tym bardziej że jednocześnie bardzo zachęcamy do testowania marek alternatywnych :).

  2. GrzOgr

    Warto zwrócić uwagę na to, że zdecydowana większość używanych w zestawach klocków jest zaprojektowana wcześniej, niektóre dekady temu. Koszt tych projektów zwrócił się dawno temu. Nowe odlewy oczywiście się pojawiają, ale są relatywnie rzadkością (polecam analizy zestawów na Newelementary by poznać nowe klocki). Rzeczywiście jest tak, że wpierw nowe klocki pojawiają się w LEGO a potem są kopiowane, ale coraz częściej konkurencja wymyśla własne albo prezentuje coś czego nie ma w LEGO, jak np podświetlone diodami klocki neonów w cyberpunkowym zestawie od Funwhole. LEGO jest bardzo dobre w produkcji klocków w technologii podwójnego wtrysku, czyli z tworzywa w dwóch różnych kolorach. To kosztuje, konkurencji słabo to wychodzi pomimo że ten proces jest rozpracowany w teorii dekady temu.

    To co jest kosztochłonne, to utrzymanie bardzo zaawansowanych technicznie fabryk o wysokim stopniu automatyzacji. Te linie produkcyjne są zaprojektowane by produkować dużo ale też muszą pracować 24 godziny na dobę by opłacało się ich używać. Chińskie fabryki nie są tak zautomatyzowane (filmiki na Alibabie pokazują proces produkcji klocków, wtryskarki, sortery, pakowanie w woreczki).

    Kosztochłonna jest też cała logistyka, obsługa procesów dystrybucyjnych gdzie odbiorcami są hurtownie zabawek, duże sieci sklepów, małe sklepiki, sprzedaż przez własną witrynę internetową. Konkurencja wrzuca ofertę na Alibabę, duplikuje na aliexpress i 1688, rozsyła maila do kupujących od nich pośredników i koniec. Jak są ogarnięci w fabryce to jeszcze podsyłają info o nowym zestawie na brick4.

    Skoro jest to artykuł z tezą, że klocki od LEGO są drogie, to myślę, że warto by powiedzieć ile kosztują klocki od innych marek i tej samej jakości. Bo są też takie. Jest taka relatywnie nowa marka BAKA, która ma zestawy wg autorskich projektów, wiele naprawdę dużych złożonych z tysięcy klocków. Jak dobrze trafić na promocję to można zestaw kupić w cenie około 5gr za klocek, bez promocji będzie to około 10gr (co jest ceną powiedzmy z aliexpress nastawionego na lepiej płacącego klienta z „zachodu”). Jak rzucimy okiem na promoklocki, to okaże się że pomimo zniżki wiele zestawów LEGO ma cenę klocka około 30gr. To jest bardzo duża różnica a jakość właściwie jest ta sama. Więc pojawia się pytanie, czy wysoka cena zestawów LEGO jest uzasadniona. Mym skromnym zdaniem LEGO czeka to samo co europejski przemysł motoryzacyjny, czyli konfrontacja z dobrymi chińskimi produktami za ułamek ceny. Zdecyduje konsument.

    Sam kupuję zestawy innych marek, bo wkręciłem się w budowanie dużych postaci, demony, mechy, roboty itp, często przekraczają 30cm wysokości. Kupuję je w cenie od 5 do 7 groszy za klocek. Jakość jest trochę niższa od LEGO (np połączenia osi technic w elementach z zamkniętym gniazdem są za ciasne), ale chyba nie miałem zestawu którego nie dało się złożyć. Mam tych demonów już kilkanaście, niektóre są świetne, jak kurczakodemon z lakierowanych metaliczną farbą klocków.

    1. Brewa

      Dzięki za obszerny komentarz, aczkolwiek na końcu znowu trochę znowu „spłycasz” cenę do samej wartości i jakości klocka, chociaż w LEGO płacimy za dziesiątki innych rzeczy. Część z nich, jak marketing itp. nie ma żadnej wartości dodanej dla klienta, ale inne – jak te nieszczęsne licencje – wpływają na cenę bardzo mocno i na ten moment są nieosiągalne dla Chińczyków. To nadal ogromna przewaga LEGO, chociaż mowa tu przede wszystkim o naprawdę dużych franczyzach.

      1. GrzOgr

        Może licencje na amerykańskie „własności intelektualne” są trudno osiągalne i dlatego nie widzimy licencjonowanych zestawów ze statkami Star Trek, albo ze świata komiksów DC. Ale to nie oznacza, że Chińczycy nie wypuszczają licencjonowanych zestawów, jak np Pantasy i walizka Snoopy’ego czy też CaDA i bolid F1 od Kick ze świeższych co się ostatnio pojawiły.

        Zgadzam się, że mówienie tylko o liczbie klocków i cenie za klocek to spłycenie. Pin technic nie jest równy wymyślnemu elementowi z serii Bionicle. Powinniśmy uwzględniać masę zestawu, bo to łatwo zmierzyć. Niestety to o czym informuje LEGO na produkcie to właśnie liczba klocków i cena, więc takich przeliczeń nie uda się uniknąć.

        Aha, jest jeszcze jeden interesujący trend w chińskich zestawach niektórych marek, jak elementy nie do końca klockowe, ale dające się spinać ze standardowymi klockami. Np głowy mechów w średnich modelach LEYI (mam kilka), elementy pancerzy w zestawach od Keepley, elementy broni, specjalne błotniki to samochodów ala technic. Są samochody w skali 1:8 z klockami odlanymi z domieszką brokatu, albo lakierowanymi matowo. Postrzegam to jako swoistą ucieczkę do przodu i poszukiwanie własnych rozwiązań.

  3. Sc

    @wojtas – tak jak napisał Brewa, w przypadku sprzedaży przez producenta zawsze tak jest, przykładowa branża oleje silnikowe, oficjalny sklep Ravenola czy Millersa ma drożej, później masz szeroką dystrybucję czyli sklepy stacjonarne, internetowe i Allegro. Tak więc żaden argument, każda firma chce mieć „zysk”.

  4. wojtas

    Wszystko jest jasne, ale przy szerokiej dystrybucji LEGO sprzedaje zestawy z zyskiem firmom zewnętrznym, te z zyskiem sprzedają w detalu i co ciekawe cena końcowa jest NIŻSZA niż katalogowa i wszystkim się opłaca – a w LEGO cena katalogowa bez zmian – ZYSK ZYSK ZYSK

    1. Brewa

      Akurat mechanizm sprzedawania po cenach katalogowych przez oficjalną stronę producenta to standardowa praktyka w każdej branży. W innym wypadku producent konkurowałby cenowo z własnymi klientami retailowymi, co bardzo negatywnie wpływałoby na takie współprace ;).

  5. Sc

    Już pobiera kasę za bricklinka znów bez ostrzeżenia, ah te LEGO …. niby się mówiło by to zmienili dalej to samo.

  6. kaef

    9. Bo za dużo kupujecie, bez popytu nie ma podaży więc albo by się zawinęli albo ceny by spadły 😉

Skomentuj!

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.