Czy walka LEGO® z przeciekami ma sens?
Od dłuższego czasu toczy się „spór” między LEGO® a osobami odpowiedzialnymi za publikację wycieków zestawów. Czasem jest o tym głośniej, gdy Duńczycy przypomną sobie, że należy „pozamiatać”, innym razem jest cicho, bo akurat im to nie przeszkadza. Jednak przez ostatnie dni czy tygodnie sprawa znacząco eskaluje i dlatego dzisiaj omówimy sobie, co się stało i jakie wynikną z tego konsekwencje.
Ban dla LAN i „sprzątanie” leakerów
Kilka dni temu weszły nowe zasady dla osób znajdujących się w sieci partnerskiej LEGO® (LEGO® Ambassador Network – w skrócie: LAN). W skrócie: jeśli jakakolwiek informacja nie została podana przez oficjalne kanały klockowej firmy lub ich partnerów, to pod żadnym pozorem nie wolno o niej mówić. Tyczy się to nazw, numerów oraz oczywiście zdjęć. Jeśli ktoś waha się, czy można o tym mówić, czy też nie, to najlepiej tego po prostu nie robić. Tak dla bezpieczeństwa.
Z kolei dla uszczelnienia wycieku plotek w mediach społecznościowych postanowiono wziąć się za bardziej rozpoznawalne konta leakerów na Instagramie. Niektórzy informowali, iż zostali zmuszeni do usunięcia postów sprzed kilku dni, w tym nawet takich ze zdjęciami oficjalnie ujawnionymi, jak choćby nowy Domek na plaży Stitcha (który jest już obecny na LEGO.com). Co ciekawe, część już teraz powiedziała, że ma dość i będą rezygnować przez chwilę z publikowania, Koniec końców cel jest prosty – ma to napędzić stracha, bo dzisiaj usuwają zdjęcia, ale następnie może nadejść usunięcie całego konta…

Co zmieni to dzisiaj?
Trzeba sobie zadać pytanie, jak wpłynie to na dzisiejszą sytuację? Otóż moim zdaniem faktycznie uda się doszczelnić pewne kanały przecieków na Instagramie. Najwięksi leakerzy, którzy mają już konkretną bazę obserwujących, będą się zastanawiać, czy aby na pewno warto wrzucać te „odważniejsze” przecieki, szczególnie zdjęciowe. W końcu mogą stracić swoje konta, gdzie mają już kilka tysięcy obserwujących.
Jednak zastanawia mnie, co będzie z przeciekami tekstowymi? Przecież Duńczycy nie są w stanie zablokować postów, w których zawarto info o nazwie zestawu, liczbie elementów czy składzie figurkowym. Raz, że nie są to informacje szczególnie chronione prawnie, a dwa, że te informacje bardzo szybko się rozchodzą. W tym aspekcie bardziej skuteczne byłyby fałszywe plotki – wrzucenie nieprawdziwych informacji w kilku kanałach i patrzenie, gdzie to konkretnie wycieknie. Odbiorcy raz czy dwa przejadą się na danym kanale i sami zrozumieją, że trzeba czekać na oficjalne informacje. Czy to by się udało? Nie wiem, choć nie widzę innego rozwiązania.
Jednak trzeba przyznać, że aktualnie i tak za wiele to nie daje. Kiedy Duńczycy wydali ostre zakazy dla użytkowników swojej sieci, to w międzyczasie wyszły informacje na temat UCS Gwiazdy Śmierci, Czarnej Perły i pierwszego setu ze Star Treka. Nie mówiąc o tym, że przecież znamy już wszystkie zestawy z One Piece’a, które dostaniemy dopiero za prawie pół roku.
Tylko po co to wszystko?
Pewnie zastanawia Was w tym wszystkim perspektywa LEGO® – czy im się to w ogóle opłaca? Szczerze, sam do końca nie jestem pewien. Z jednej strony, leakerzy to takie „pozytywne pasożyty”. Robią praktycznie darmowy marketing i budują hype na zestawy, które dostaniemy w przyszłości. Zresztą tak też działa nasz serwis – wrzucamy Wam informacje, a Wy je czytacie i wiecie trochę wcześniej, czy znajdzie się coś dla Was w danym miesiącu.
Jednocześnie, takie działania bardzo utrudniają robienie oficjalnych kampanii marketingowych. Bo zobaczcie – mamy luty 2025, a wiemy już, jakiego UCS-a dostaniemy w październiku oraz znamy już figurki, które znajdziemy w Czarnej perle, będącej wielkim powrotem Piratów z Karaibów do LEGO®. I jasne, o tym akurat wiedzą głównie ci najbardziej zajarani, więc dalej można zrobić dobrą i skuteczną kampanię dla ogółu społeczeństwa, ale może nie być ona tak skuteczna i budżet zostanie przepalony. Tylko czy to aby na pewno złe zjawisko?
Przyszłość
Moim zdaniem nie da się zatrzymać przecieków. LEGO® to zbyt duża firma i przy tej ilości zestawów, jakie wydają, po prostu nie są w stanie utrzymać przecieków w ryzach. Mogą atakować ludzi z Instagrama, ale ci zaczną pisać swoje przemyślenia na X czy Reddicie (co już robią). Mogą blokować ludzi ze swojej sieci, ale zaraz ci zaczną z niej wychodzić, bo inaczej mogą stracić odbiorców, którzy pójdą gdzie indziej po te informacje.
Jeśli jednak Duńczycy nie tupną teraz nóżką, to też nie będzie dobrze – przecieki pójdą za szeroko i nie będą w stanie niczym zaskoczyć swojej publiki. Już teraz widzieliśmy, jak (w panice?) wrzucali zapowiedź One Piece’a, bo wyciekły zdjęcia figurek z fabryki. Wszyscy mówili o tej współpracy, więc Duńczycy podrzucili materiał zapowiedziowy… na pół roku przed oficjalnym debiutem setów, czego zapewne robić nie chcieli. I pewnie już nie raz musieli tak gasić pożary, więc według nich lepiej zapobiegać niż leczyć.
Tylko pytanie, czy warto tak bardzo walczyć. Klocki już teraz mają świetny marketing i to nie jest kwestia zaskoczenia odbiorców, a dostarczenia im czegoś ciekawego. Sam element zaskoczenia w One Piece nie jest istotny – istotne jest to, że zestawy powstaną i jak zostaną wykonane. Jeśli będą dobre, to i tak się sprzedadzą, niezależnie od innych czynników.
Widzę argumenty obu stron i trochę trudno znaleźć mi tutaj rozwiązanie idealne. Według mnie ruchy LEGO® są błędem (jest to zresztą zdanie większości przedstawicieli klockowych „mediów”), bo polityka twardej ręki mocno koliduje z komunikatem „Everyone is Awesome„, a do tego marka de facto niepotrzebnie walczy z najbardziej zaangażowanymi fanami, zapewniającymi jej darmową, a do tego BARDZO efektywną reklamę.
Czy to coś zmieni? Na 95% nie, więc my i tak pewnie nie mamy czym się przejmować. Ktoś tam przestanie przez chwilę wrzucać przecieki, ktoś inny nie puści zdjęcia na Insta, ale to tyle. Czy warto za to płacić cenę, jaką jest potencjalna strata zaufania największych fanów, którzy robią darmowy marketing?
Kilka słów od Brewy:
Przede wszystkim, warto zaznaczyć, że my – jako redakcja FanKlocków.pl – nadal będziemy działać tak jak dotychczas. Jesteśmy (w dużej mierze) niezależni od LEGO®, a do tego naszym głównym medium jest strona internetowa, której „usunięcie” jest znacznie trudniejsze niż zablokowanie kanału w mediach społecznościowych. Liczymy też, że Duńczycy nie będą chcieli iść na noże z – bądź co bądź – stricte fanowską, oddolną inicjatywą, która w ostatecznym rozrachunku przynosi jej DUŻO więcej zysków niż strat.
Niemniej, po ostatnich zmianach w LAN zdecydowaliśmy się – przynajmniej na ten moment – ostatecznie zrezygnować ze starań w ubieganiu się o dołączenie do niej. Biorąc pod uwagę to, co wiemy o polskich realiach uczestnictwa w oficjalnej sieci ambasadorów marki, nie ma tam dla nas praktycznie nic, co pomogłoby nam w dotychczasowej działalności, pomijając może wcześniejszy, darmowy dostęp do niewielkiej liczby mniej oczekiwanych zestawów. W obecnej formie LAN po prostu przestał być atrakcyjny dla twórców, którzy chcą mieć perspektywę mocnego rozwoju.
NIE CHCESZ OGLĄDAĆ REKLAM?
Jeśli tak, możesz wspomóc rozwój naszej strony poprzez dobrowolną wpłatę w serwisie Patronite i pozbyć się ich na dobre!

Andrzej
Moim zdaniem, jakby wydawali 100 zestawow rocznie zamiast 1000 to problemu by w ogole nie bylo.
Brewa
Nie sądzę, żeby tego właśnie oczekiwali fani ;).
Andrzej
Nie kazdy jest multimilionerem jak redaktor naczelny fanklockow.pl XD