Czy Trump podniesie nam ceny LEGO®?
Normalnie staram się unikać tematów politycznych, ale w tym konkretnym przypadku może zdarzyć się, że to, co obecnie dzieje się za Oceanem, będzie miało bardzo konkretny (i raczej negatywny) wpływ na nasze ulubione hobby. Postanowiłem więc, że pokrótce zajmę się tym tematem.
Jeśli żyjecie pod kamieniem, to mógł Wam umknąć fakt, że Donald Trump, ponownie pełniący funkcję prezydenta Stanów Zjednoczonych, od samego początku nowej kadencji podjął serię tyleż radykalnych, co kontrowersyjnych decyzji. Jedną z nich jest wprowadzenie ceł na import towarów z konkretnych krajów, w tym z Kanady i Meksyku (upraszczając, bo w tym temacie nowe wieści dochodzą do nas niemal codziennie), którymi to cłami Trump grozi również Europie. Pozostawię bez komentarza zagadnienie, czy hurtowe oclenie większości towarów z zewnątrz może mieć faktyczne przełożenie na ograniczenie spożycia fentanylu (bo to podobno jest jeden z powodów), ale z perspektywy tego artykułu ważniejsze jest to, że LEGO® posiada w Meksyku fabrykę, odpowiadającą za gros dostaw klocków właśnie do USA. W samych Stanach fabryki jeszcze nie ma, choć ma się to zmienić w 2027 roku… ale to jeszcze całe dwa lata.
Utrzymanie w mocy zdzierczych ceł niemal na pewno wpłynie na cenę produktów LEGO® w USA i nie ma się co oszukiwać, że nie pozostanie bez wpływu na Europę. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której „wyrównaniem” za wyższe koszty importu zostaliby obciążeni wyłącznie amerykańscy fani marki, bo nie byłoby to ani specjalnie uczciwe, ani logiczne. Zdecydowanie sensowniej byłoby „rozłożyć” ten koszt na cały świat niż podwyższać ceny aż o ok. 25% tylko w jednym regionie, będącym dodatkowo najbardziej chłonnym rynkiem.
To jednak nie wszystko. Pominę tu kwestię „sporu” o Grenlandię, która – przypominam – formalnie jest pod duńską kontrolą, bo ten temat jest chyba najbardziej kuriozalny i raczej nie będzie miał większego przełożenia (a przynajmniej na ceny w Polsce). Warto jednak wiedzieć, że Elon Musk (któremu – moim prywatnym zdaniem – peron odjeżdża coraz dalej razem z całą stacją) dopiero co zapowiedział rozszerzenie swojego „antydyskryminacyjnego” pozwu przeciwko kilku ważnym markom; konkretnie tym, które od jakiegoś czasu przestały łożyć kasę na kampanię na portalu X, w dawnych, dobrych czasach zwanym Twitterem. Jak się pewnie domyślacie, wśród marek tych jest również LEGO® (ale także np. wytwórnia Lionsgate, „współodpowiedzialna” za dopiero co wydany zestaw ze Zmierzchu), które wprawdzie nadal na X działa, ale bazując wyłącznie na zasięgach organicznych. Te, jak mniemam, spadną wkrótce niemal do zera, jeśli Duńczycy nie zmienią zdania… a pewnie nie zmienią, bo marka jest bardzo progresywna pod kątem poglądów na pewne sprawy i nijak jej obecnie z X nie po drodze.
Te wszystkie rzeczy sprawiają, że raczej powinniśmy się zastanawiać KIEDY, a nie CZY podwyżki nastąpią. Trump jest dopiero na początku swojej prezydentury i zdecydowanie ma zamiar namieszać, więc nie spodziewam się, że nagle całkowicie wycofa się z „podobnych „medialnych” decyzji. Z drugiej strony, typ jest mocno nieprzewidywalny, więc kto go tam wie…
Na koniec mała prośba: oczywiście zapraszam do komentowania i dyskusji, ale stricte w temacie. Kwestie światopoglądowe zostawmy na boku, bo to nie to jest właściwe miejsce.
Źródło zdjęcia: RepublicBricks. Tak, możecie sobie kupić tego Trumpa za stówkę…
NIE CHCESZ OGLĄDAĆ REKLAM?
Jeśli tak, możesz wspomóc rozwój naszej strony poprzez dobrowolną wpłatę w serwisie Patronite i pozbyć się ich na dobre!

Co (znowu) z tymi przelicznikami LEGO®? - FanKlocków.pl
[…] I dlatego Duńczycy już teraz rozważają podniesienie cen w dolarach, póki co podnosząc ceny nadchodzących premier. Albo będzie jak z naszymi BrickHeadzami, gdzie ceny nowości są podniesione, a reszta stoi w miejscu; albo od razu przywalą i wszystkie sety „polecą” do góry cenowo. Coś jednak pewnie trzeba będzie zrobić, bo w tym momencie klocki w USA wychodzą bardzo tanio, patrząc na kondycję ich waluty… Co jest o tyle zabawne, że jeszcze niedawno wieszczyliśmy zupełnie odwrotną sytuację. […]
Bartosz
Kolejny dobry pretekst do podnoszenia cen… Jakoś na przestrzeni ostatnich lat ceny LEGO drastycznie poszły w górę. Każdy potrafi podnosić ceny, gorzej później z ich przywracaniem do realiów… A te wszystkie nagonki internetowe i telewizyjne tylko i wyłącznie to napędzają bo ludzie są dookoła straszeni i psychicznie przygotowywani do windowania cen. Na rynku ma się to nie zawsze tak jak to wygląda a TV i artykułach… Ale głupi naród sam pompuje sobie głowy wieloma bzdurami. Ok tu pójdzie cło w górę itd., ale podnoszenie cen globalnie jest absurdem który jak się wydarzy to mam nadzieję, że da po dupie Duńczykom bo przesadzają i to grubo z cenami. Niedługo LEGO to będzie tylko i wyłącznie dla elit… Ale z jednym się nie zgadzam w tym artykule ,,Zdecydowanie sensowniej byłoby „rozłożyć” ten koszt na cały świat niż podwyższać ceny aż o ok. 25% tylko w jednym regionie, będącym dodatkowo najbardziej chłonnym rynkiem.” – u nas jest najdrożej więc nie ma tu nijak sprawiedliwości 🙂 Szkoda gadać coraz więcej argumentów za tym aby rezygnować ze wspierania tej kręcącej się kuli śnieżnej jakim jest LEGO.
Swoją drogą dobra robota Brewa za tę stronę i pisząc o nagonkach nie odnoszę się tylko do tego artykułu a do ogółu sytuacji w mediach.
Pozdrawiam
Brewa
A ja pisząc „sensowniej” miałem na myśli kwestie biznesowe po stronie LEGO, bo to mogło nie wybrzmieć :). Dzięki!
Kaktusiarz
Spoko, nie przyjmuj tego do siebie. Do wpisu dołączyłem mrugające oko, żeby nie traktować tego dosłownie.
Cieszę się i cenię, że zbierasz w jednym miejscu ważne klockowe sprawy i analizy. Jeszcze 3 lata temu miałem to robić wszystko samemu.
Brewa
Dzięki, przyjąłem :).
Miki
Patrząc na obrazek można sobie tego Trumpa bez problemu złożyć w domu. Jeżeli ktoś dysponuje wyobraźnią nawet w mikro wydaniu to nie potrzeba instrukcji.
Sc
Rzeczywiście klocków też nie potrzeba 😛
Bruce Liu
Wybacz Brewa, emocje wzięły górę 😛
Już się nie odzywam 🙂
Brewa
Wybaczone ;).
Bruce Liu
Mam olbrzymią satysfakcję gdy widzę jak zgniła „postępowa” Europa hołdująca wszelkim patologiom i upadku człowieczeństwa teraz wyje załośnie i trzęsie porami w związku z wyborami w Stanach.
Nawet jeśli zapłacę duńskim hipokrytom więcej za klocki a za 2-3 lata być może nie kupie już nowego Chryslera bo zaorają produkcje w Ontario to i tak mocno trzymam kciuki za administracje Trupa by była konsekwentna i rwała wrzoda lewactwa u samej d***. Może będzie przynajmniej kiedyś dokąd uciekać.
Brewa
Wyjątkowo zostawiam ten komentarz w ramach przykładu, czego tu nie chcemy ;).
Kaktusiarz
„Akademicki” copy-paste ze strony https://jaysbrickblog.com/news/lego-elon-musk-twitter-lawsuit-trump-mexico-tariffs/? 😉
Brewa
Nie jest to copy-paste, ale owszem, podobne artykuły pojawiły się dzień wcześniej na kilku serwisach zagranicznych, takich jak blog Jaya czy BrickFanatics i były przyczynkiem do napisania naszego. Treść jest jednak autorska, co łatwo zauważyć, a nie wszyscy czytelnicy naszego serwisu biegle władają angielskim :). Ponadto wspomniany przez Ciebie artykuł jest USA-centryczny, a teza o przeniesieniu kosztów na Europę jest nasza. Także zdecydowanie się inspirowaliśmy, ale copy-paste to dość obraźliwe stwierdzenie, tym bardziej że artykuły dość zasadniczo się różnią ;).
Brewa
W planach mam artykuł o cenach, może faktycznie przysiądę do niego nieco szybciej. Co do Fabryk, LEGO ma je w Danii, Czechach, Węgrzech, Meksyku, Chinach i Wietnamie, przy czym ich zakłady produkują przede wszystkim na rynki lokalne (azjatyckie też na Australię), więc raczej nie doszukiwałbym się tutaj przesadnego obniżania kosztów produkcji, może nie licząc właśnie tej fabryki w Meksyku. Wreszcie – nie od dziś wiadomo, że ceny katalogowe to ceny wyjściowe i na stronie producenta towar ZAWSZE będzie wyjściowo droższy – tak niestety działa handel i prawidła B2B.
Brana
Ah, czyli ta postępowa firma jest tak postępowa, że po kilkudziesięciu latach w końcu otworzy fabrykę w USA, najbardziej chłonnym rynku. To tak średnio z postępem. Gdzie poza Meksykiem LEGO ma fabryki?
Zaznaczyłem, że nie mam na myśli licencji. Zwykłe zestawy City itd. Czemu są tak drogie? Na szybko sprawdziłem- byle jaki posterunek policji z Chin- 100 zł na allegro. Lego 270 zł katalogowo. Rozumiem, prawa człowieka itd. Ale to trzykrotna różnica w cenie, do której podskakują Chińczycy (kiedyś widziałem za 70zŁ) a nie zniżają się Duńczycy (sam w „lajvach” zwracasz uwagę na coraz droższe zestawy powyżej 1000 i 2000 zł).
Skoro powyższy artykuł nie jest szeroko pojętą ekonomią, to czym jest? Bo ja chętnie, jako regularny widz i użytkownik tej strony, chętnie dowiem się, dlaczego płacę tak dużo za swoje hobby- a proszę mi uwierzyć, małe cło w 2025 nie zmieni praktycznie nic w porównaniu do lat podwyższania cen przez LEGO.
Andrzej
No wlasnie juz jest mniej-wiecej po kryzysie, sytuacja stabilna, spoleczenstwo coraz bardziej bogate, nikt nie zauwazy, ze Daytona zamiast 1950 kosztuje 2250 XD
A tak na powaznie to takie podwyzki to dobra wiadomosc dla inwestorow. Pod warunkiem, ze obejma (o ile sie wydarza) sety juz bedace na rynku i ktore juz ktos kupil na promocji. Jak pisalem wczesniej znacznie gorsza sytuacja to obnizki cen. Lego mnie wydymalo jak nigdy w zeszlym roku a obkupilem sie jak glupi bo bylem wtedy przy kasie. Niby kupilem na 35% promocji ale jak zaczeli obnizac ceny to wyszlo ze promocja wyniosla mnie 25%
Brana
Dlaczego ta postępowa (cokolwiek to znaczy) firma ma fabrykę w Meksyku, a nie w USA, które są „najbardziej chłonnym rynkiem”? Chciałbym zobaczyć tekst, w którym opisze Pan dlaczego ceny Lego są tak drogie od lat. Nie piszę o zestawach na licencji, tylko o tym, że Chińczycy sprzedają podobne sety często za połowę lub 1/3 tego, co Duńczycy. Myślę, że jakiś śmieszne cło podniesie obecne kwoty nieznacznie, a obniżenie ich o połowę czy 2/3 byłoby sporą różnicą 🙂 Chciałbym również widzieć podobne artykuły wraz z każdą nową regulacją UE, pod którą (chyba, bo ocb z fabrykami) podlega Dania. Podnoszenie podatków i kosztów odbywa się tu właściwie co miesiąc, a od momentu mojego pojawienia się tu nie widziałem ani jednego tekstu na ten temat.
Brewa
Nie zajmujemy się tu szeroko pojętą ekonomią, a wyłącznie klockami. Ponadto wyraźnie piszemy w tekście, że LEGO w USA fabrykę mieć będzie – za dwa lata, bo inwestycja dopiero powstaje. Z kolei ceny Chińczyków wynikają w dużej mierze z bardzo prostej przyczyny: Chińczycy za nic mają licencje i produkują zestawy np. ze Star Wars z ich pominięciem, co sprowadza koszt produkcji do materiału + wynagrodzeń.
Andrzej
Nie ma sie co bac. Nie bylo problemow z podwyzkami kilku-kilkunastu procent podczas epidemii, tak samo teraz nikogo to nie bedzie interesowac.
Gorszym zjawiskiem byly obnizki cen zestawow po inflacji postcovidowej, wtedy wielu fanow jak i inwestorow zostalo ladnie wydymanych przeplacajac za zestawy.
Kogo bylo stac, nadal bedzie stac na Lego a szeregowy Kowalski zamiast kupic na urodziny i pod choinke kupi tylko pod choinke.
Brewa
Czy nie było problemów, to nie byłbym taki pewien, przez kilka miesięcy sprzedaż była wyraźnie mniejsza, aczkolwiek tu upatrywałbym raczej skutków ogólnoświatowego kryzysu.
Stan Getz
Obawiam się, że temat ceł nie spędza w Bilund snu z powiek. Nie wiem jak to wygląda w USA jednak u nas na rynkach wschodzących LEGO cieszy się olbrzymią bezwładnością w relacji sprzedaży do cen proponowanych przez producenta. Zwyczajnie przywalą do pieca bez zbędnych sentymentów. Marka jest zbyt mocna by miała obawiać się perturbacji za co finalnie oczywiście zapłacimy raczej solidarnie wszyscy w mniej lub bardziej świadomy sposób.
Marek Babski
według kursu USD do EUR i tak maja tam sety tańsze o ok. 5% niż w Europie i tak jest przynajmniej od kilku lat. Zatem nie powinni aż tak płakać po podwyżkach.
Brewa
O ile wiem, to jest cena przed podatkiem ;).
boryspe
Który nie występują we wszystkich stanach, więc niektórzy mogą kupić tam bez podatku.
Bartosz
Zastanawia mnie hipoteza, zgodnie z którą LEGO miałoby obciążyć pozostałe rynki kosztami dostaw zestawów na rynek amerykański. Czy są jakieś podstawy (pokroju podobnych sytuacji w historii firmy) do tego, aby sądzić, że tak się stanie?
Patrząc na polityczną stronę tej sprawy, według mnie nielogicznym byłoby, aby przedsiębiorstwo z 100% duńskim kapitałem, które od dłuższego czasu twardo trzyma się swoich progresywnych wartości, chciało prowadzić akcje, które miałyby ograniczyć dotkliwość ceł wprowadzonych przez Donalda Trumpa. Swoją opinię uzasadniam tym, że jak zostało to pokazane w tym artykule, Trump i jego środowisko (Elon Musk) „uwzięli się” nie tylko na firmę LEGO, ale też samych Duńczyków, co powinno powodować z ich strony pewną niechęć do takich działań.
Patrząc na to bardziej ekonomicznej strony, skoro USA są „najbardziej chłonnym rynkiem”, na co pewnie ma wpływ spora majętność mieszkańców tego kraju w stosunku do reszty świata, to podwyżki rzędu 25%, potencjalnie mogą tam zaszkodzić wynikom sprzedażowym w mniejszym stopniu, niż podwyżki na całym świecie. To wszystko oczywiście moje niepodparte jakąś wyższą wiedzą rozważania, także czekam aż ktoś mnie wyprowadzi z błędu.
Brewa
Moje twierdzenie to oczywiście również hipoteza, ale bazująca głównie na tym, że od zarania dziejów LEGO dąży do tego, aby ceny ich klocków na świecie były mniej-więcej równe. Rzecz jasna przelicznikowo i podatkowo są jakieś odchyły, ale ogólnie +/- tyle samo płaci się katalogowo za klocki w USA czy w Europie, bo tego wymaga globalna polityka marki. Problemem, przed którym staje LEGO jest – z jednej strony – podejście administracji Trumpa do Danii, a z drugiej – to, że ich główna klientela w USA najpewniej w dużej mierze nie należy do wyborców Trumpa. Trudno jest „karać” fanów za ich prezydenta, kiedy odbiorcą Twoich produktów są m.in. ludzie, którzy go nie wybierali. Odpowiedzialność zbiorowa w pewnych przypadkach (np. rosyjskim) jest potencjalnie dobrym wyjściem, ale w tym wypadku temat nie jest aż tak „hardcore’owy”, żeby dodatkowo zrażać do siebie ważny rynek. Summa summarum fani LEGO w USA będą mieli tylko w pewnym stopniu pretensje do rządzących, a bardziej do LEGO. Ale – ponownie – to tylko moje gdybanie, choć mam wrażenie, że LEGO ma mocno równościowe podejście.
TABU
Ja uważam, że ceny na lego w stanach powinny wzrosnąć o te wspomniane cła.
Społeczeństwo USA i tak będzie je kupowało, bo klocków z chin nie będą chcieli. Społeczeństwo USA powinno mieć pretensję, albo do samego siebie (za swój wybór), albo do Trampka.
Ale znając ciut oportunistyczne Lego, pewnie wydarzy się tak jak piszesz Brewa.
I cały świat będzie winny i będzie musiał ponosić konsekwencje działań jednego starca.